niedziela, 14 lutego 2010

Róż. I już.



Lubię róż i nie boję się do tego przyznać - napisałam kiedyś w jednej książce i powtarzam dzisiaj. Lubię syntetycznie barwione lizaki na patyku i cukrową watę. Lubię różowy lakier na paznokciach i różowe rajstopy moich córek. Czy lubię Walentynki? Lubię. Nie przeszkadza mi ich kiczowata otoczka, pluszaki ściskające czerwone serca, ogromne balony - serca, róże spętane czerwonymi wstążkami i cały ten różowo - czerwony zgiełk.





Wyrosłam w czasach szarych do bólu, a Walentynki są mi świętem mentalnie obcym. Daję się jednak wciągać w ten kiczowaty szał i razem z moimi córkami szykuję co roku walentynki dla każdego członka rodziny.
Rano budzę się obłożona czekoladowymi sercami w krzycząco-czerwonych papierkach, a na nocnym stoliku czeka na mnie wycięte dziecięcymi rączkami nieco krzywe serce w czerwonej sukience, rzucające filuterne spojrzenia spod długich jak firanki rzęs.
Moje trzy Walentynki biegają po domu w piżamach, rozdając uściski i lepkie od czekolady pocałunki.
Maluję sobie paznokcie u stóp na różowo, przy okazji przeciągam pędzelkiem przez 30 podstawianych co chwila paluszków, które koniecznie muszą być dzisiaj odświętnie różowe.
Ciastka od serca
Na ciasteczka:
350g mąki (w razie potrzeby dodać trochę więcej)
150 g miękkiego masła
200g brązowego cukru
2 jajka
4 – 5 kropli zapachu waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki soli
Na serca:
ok. 150 g landrynek.
Rozgrzej piekarnik do 180°C. Masło utrzyj mikserem, stopniowo dodając cukier, jajka i zapach. Miksuj, aż składniki się połączą. W innym naczyniu wymieszaj mąkę, proszek do pieczenia i sól. Stopniowo dodawaj suche składniki do masy maślano-jajecznej, cały czas mieszając. Jeżeli ciasto jest zbyt klejące, dosyp trochę mąki.
Owiń ciasto folią i włóż do lodówki na co najmniej godzinę (powinno stwardnieć). Rozwałkuj na grubość około ½ cm. Szklanką wytnij koła, za każdym razem zanurzając brzeg szklanki w mące. Wycięte ciasteczka układaj w niewielkich odstępach na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Foremką w kształcie serca wytnij środki. Landrynki utłucz w moździerzu. Wsyp ok. 1 łyżeczkę (to zależy jakie duże otwory są w środku) miału landrynkowego do każdego serca. Piecz około 8 – 12 minut. Po tym czasie landrynki się rozpuszczą, a ciastka upieką. Po wyjęciu z piekarnika odstaw ciastka do wystygnięcia. Wtedy można łatwo odkleić je od papieru.



Zdjęcia: Lubo Lipov
Przepis pochodzi z książki "Dzieciaki do kuchni, czyli rodzinne gotowanie"

16 komentarzy:

Robert Gutowski pisze...

Ja już miałem nie robić żadnych ciasteczek... a tu takie cacuszka!

Lady Aga pisze...

A ja chciałam zrobić w grudniu pieniczki z landrynkowymi witrażami i nigdzie nie znalazłam starych poczciwych landrynek:(

My też lubimy róż! Pozdrawiam

Beata Lipov pisze...

Robert, to fotograficzne sztuczki, nie daj się zwieść pozorom:)

Beata Lipov pisze...

Aga, odwiedź Tesco, kup paczkę tescowych lizaków, urwij im patyczki i landrynki jak malowane.

Ewa pisze...

Ale fajniutkie :)
Dla mnie walentynki moga nie istniec. Ale ta kiczowata otoczka mi nie przeszkadza i maz tez co roku zasila budzet kwiaciarni :)

Flora pisze...

oooooooo... O.o... cudne landrynkowe ciasteczka! a opakowanie w kopertkę napłytkową mnie rozwaliło...Jaki cudny pomysł!! Zgapię na pewno!

asieja pisze...

cudownie u Was słodko
nie można nie lubic takich Walentynek.. :-)

Anika pisze...

Ciasteczka słodkie... a Walentynka urocza! :-)
Chyba muszę sobie kupić różowy lakier na poprawę nastroju, przyda się gdy zaspy po pas i ciągle śnieży.

Lovely Home pisze...

A ja lubię róż i już!
Oj przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa,mama całej naszej trójce robiła takie słodkie cudaki.
A więc walentynkowe i słodkie pozdrowienia((:

gosia pisze...

ja tez lubię róż :)
świetnie tu znowu u Ciebie :)

agata pisze...

nie cierpię walentynek ale te ciasteczka są przecudne i też takie chyba z dzieciakami zrobię :) (jeśli można :)

ushii pisze...

śliczne ciasteczka. ja te landrynkowe szybki w domku z piernika wykorzystuję :)

a róż bardzo lubię, z wyjątkiem tego plastikowego odcienia a la Barbie. w pastelowym różu to wręcz zakochana jestem i często gdzieś przemycam, w zestawieniu z bielą albo szarością jest piękny. i dla mnie wcale nie kiczowaty :)

a zajączki są z filcu zszytego po prawej stronie, materiał obcinam tuż przy szwie - przy filcu widoczne szwy wyglądają moim zdanie ładnie więc ich nie chowam.

Pozdrawiam!

Mich pisze...

Hahaha, jaka wspaniała płyta leży na stoliku. Pewnie sączy się z niej przyjemna muzyka, igła gramofonu ciągle moczy się w czerwonym serduszku...
Bardzo to ładne

peggykombinera pisze...

jakiś czas temu róż powodował u mnie mdłości. zbyt cukierkowy był dla mnie. od jakiegoś czas odkrywam piękno różu :) zwłaszcza w odsłonie kuchennej :)

piękne zdjęcia!
zjawiskowe!

Anna Maria pisze...

Też lubię róż;-)
Bardzo miło u Ciebie. Pozdrawiam serdecznie!

Beata Lipov pisze...

Dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam serdecznie.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails