środa, 28 marca 2012

Paszteciki z zielonymi warzywami. Komu paczkę?





Dziś chcę Wam zaproponować danko finezyjne, wiosenne i takie, które przygotowuje się na specjalne okazje. Paszteciki z zielonymi warzywami w chrupiącej, delikatnej skorupce kruchego ciasta, które wzbogaciłam przyprawą z dodatkiem płatków kwiatów nagietka i lawendy. Brzmi nieźle, prawda?



Już po raz drugi ogromna, pięknie zapakowana paczka wypełniona po brzegi przyprawami Kamis Spacialite dotarła pod moje drzwi i wiem ze sprawdzonego źródła, że taka sama trafi do jednej z osób, które zechcą wziąć udział w moim konkursie.

Co trzeba zrobić? Doprawdy niewiele - napiszcie, jaki jest Wasz wielkanocny hit kulinarny? Co najchętniej jadacie w to szczególne święto? Na Wasze odpowiedzi czekam pod tym wpisem przez tydzień, do 4 kwietnia. Dzień później ogłoszę zwycięzcę.



Czas na przepis:

Paszteciki z zielonymi warzywami
(na ok.9 pasztecików)
Ciasto:
400 g mąki
160 g masła
100 ml zimnej wody
1 łyżka przyprawy „Kolorowe zioła do sałatek“ Kamis Specialite
½ łyżeczki pieprzu młotkowanego z kolendrą Kamis Specialite
szczypta soli
Nadzienie:
100 g groszku mrożonego
100 g brokułów
ok. 15 cm kawałek pora
3 łyżki masła
2 łyżki mąki
½ l mleka
1 łyżeczka musztardy gruboziarnistej z czerwonym winem Kamis Specialite
sól
pieprz
przyprawa ognista Kamis Specialite
jajko do smarowania

Mąkę z solą przesiać na stolnicę. Dodać przyprawę ziołową, pieprz, posiekane masło i rozetrzeć z mąką na kruszonkę. Dolać wodę, zagnieść ciasto, uformować je w kulę, owinąć folią spożywczą i chłodzić w lodówce przez ok. 30 minut.
W tym czasie podzielić kalafiora na małe różyczki i razem z groszkiem gotować ok. 5 minut w osolonym wrzątku. Odsączyć na sitku. Pora pokroić drobno i usmażyć na 1 łyżce masła.



Pozostałe masło roztopić w rondlu, dodać mąkę, zrobić jasną zasmażkę. Zmniejszyć ogień do minimum, powoli wlewać mleko, nie przerywając mieszania. Sos doprawić solą, pieprzem, ognistą przyprawą i łyżką musztardy z czerwonym winem.





Wymieszać z warzywami.


Ciasto rozwałkować na grubość ½ cm. Wykleić nim foremki do muffinków, napełnić farszem, przykryć krążkiem ciasta i posmarować jajkiem.



Moje paszteciki dostały jeszcze po wiosennym listku wyciętym z ciasta. Piec w piekarniku nagranym do 190 C ok. 35 – 40 minut.











Życzę smacznego moi mili:)

160 komentarzy:

Patrycja pisze...

Ale pyszności!

sofianka pisze...

Oczywiście kozonak - mięciutkie, ciepłe drożdżowe ciasto z miodem i orzechami i szklanką mleka nie ma sobie równych :) doskonałe w każdą Wielkanoc, i polską, i prawosławną.

Anna Pytkowska pisze...

w mojej rodzinie hitem są od zawsze jajka faszerowane. Kroimy ugotowane jaja wzdłuż, wybieramy środek tak, aby zostawić ładnie skorupki. dodajemy natkę, podsmażoną cebulkę, posiekaną natkę oraz posiekane jajka. wkładamy do skorupek i maczamy w bułce tartej. smażymy!

Justyna pisze...

Wspaniałości...cudowna oprawa fotograficzna;) Pozdrawiam cieplutko...

ulcik pisze...

cudowne zdjęcia to na wstępie :)
A jak chodzi o konkurs to u nas w domu zawsze musi być żurek z jajkami, groszek zielony z majonezem, pascha (!) i makowiec (!)
pozdrawiam,
Ulla

Blue pisze...

Wygląda bardzo smakowicie. Ameryki nie odkryję u mnie w domu króluję barszcz biały na białej kiełbasce. Wiem, że to danie bardzo pospolite, ale tylko w te święta smakuje tak wybornie.

Karla pisze...

Mniam! Mniam! Mniam!
Ja również nie zaskoczę wielkanocną pomysłowością we świątecznym menu ;) Standardowo są jajka pod różnymi postaciami, żurek w chlebie, pascha, mazurki, serniki, ale rok rocznie największym hitem jest majonezowa babka :)
Smacznego!

Olciaky vel Olcik pisze...

w wielkanocne dni najchętniej jadam mazurki, moim ulubionym jest kajmakowy mazurek deska.
Pozdrawiam:)

ika pisze...

oooo, na sam widok tych pyszności pociekła mi ślinka i wielkanocne danie samo mi przed oczami stanęło, choć smakiem ma się nijak do pasztecików bo jest słodkie! a mam na myśli PASCHĘ! to zdecydowanie moje najlepsze danie specialite na święta, które uwielbiam robić i jeść oczywiście :) no i ta nazwa! sama wskazuje, że to świąteczny czas :)
Pozdrawiam!

pinkcake pisze...

A u nas hitem jest zawsze mazurek. Prosty, pyszny i pięknie ozdobiony. Tylko na Wielkanoc kruche ciasto aż tak smakuje.

Meg pisze...

Babka piaskowa!
Odkąd dostałam ten przepis od koleżanki, babka ta co roku gości na moim wielkanocnym stole. Jest puszysta i delikatna, bardzo smaczna, mocno wyrasta i pięknie się prezentuje.

Z podanego przepisu wychodzi naprawdę solidna i duża baba.

1 szklanka = 250 ml

•200 g masła
•2 szklanki cukru
•6 jajek
•2 szklanki mąki ziemniaczanej
•125 ml mąki pszennej
•2 łyżeczki proszku do pieczenia
•6 łyżek oleju
•1 łyżka octu
•1 łyżeczka skórki z cytryny

Masło ucieramy z cukrem na biały puch. Wbijamy po jednym jajku i mieszamy nadal. Należy pamiętać, by składniki miały pokojową tempteraturę. Jajka miksujemy tylko do połączenia składników i wbijamy następne. Nie należy ucierać zbyt długo bo masa może się zwarzyć. Stopniowo wsypujemy mąki z proszkiem do pieczenia. Ja używałam do mieszania miksera z końcówkami "świderkami". Na koniec dodajemy skórkę cytrynową, olej i ocet. Masa będzie gęsta, lśniąca i gładka.
Wylewamy ciasto do dokładnie natłuszczonej formy lub foremek do wysokości 3/4, nie więcej bo babka bardzo wyrasta i może wykipieć.

Pieczemy 40 minut.
Po wystudzeniu babkę można wzbogacić lukrem z cukru pudru i odrobiny wody, rozpuszczoną czekoladą lub cukrem pudrem. Ja preferuję babeczki saute:)

kulinarne-smaki pisze...

Tak naprawdę u mnie w domu w wielkanocne śniadanie jadamy to co znajduje się w koszyku ze święconką. A to co dzieje się po śniadaniu to czysta rozpusta baby, babeczki mazurki, makowce i serniki oraz jajcarskie sałatki.

Asia pisze...

Święta to szynka, którą samodzielnie wędzi mój Tato. Mięso jest od szczęśliwej świnki od zaprzyjaźnionego hodowcy. Tata sam soli, dogląda - pyszności! Do tego wielkie pole rzeżuchy i niczego więcej mi nie trzeba:)
Pozdrawiam!:)

tabu pisze...

jak cudnie, ze tu zajrzałam. Zakochałam się w Twoim przepisie i na pewno go wypróbuję.. Tym bardziej że nie jadam mięsa i takie przepisy dla mnie to miód na moje serce...a na Wielkanoc zajadam się najchętniej Kulebiakiem z kapustą i kminkiem (dokładny przepis na moim blogu: http://tabumimochodem.blogspot.com/search?q=kulebiak ) z czerwonym barszczem, czosnkowym dipem i kiełkami:))) mniaaaaaammmmm...polecam:)

Agnieszka pisze...

A ja uwielbiam... chrzan :) odkąd pamiętam po raz pierwszy w roku pojawiał się u mnie na Wielkanoc właśnie. Babcia wychodzi rano z domu, i wraca ze świeżym pachnącym korzonkiem, który potem w wiórkach trafia do barszczu. Tak naprawdę do dziś nie wiem skąd ona go bierze (nigdy w ogródku nie mogłam go znaleźć), i może dlatego jest taki troszkę... magiczny? Jak ze świętym Mikołajem na Boże Narodzenie, też nigdy nie udało się go przydybać.

Agnieszka

florysztuka pisze...

Paszteciki są piękne!!:)) jeszcze lepiej zapewne smakują!! u mnie hitem jest sernik pieczony, gotowany blok z masą bakalii i herbatników-przypomina dzieciństwo oraz jajka w każdej postaci, a najbardziej dekoracyjne to jajka marmurkowe!!

Agakakaka pisze...

o rany, jakie obłędne paszteciki!!!!

U nas w domu hitem są jaja pod pierzynką z sosu majonezowo-jogurtowego. Do tego mnóstwo posiekanego drobnego szczypiorku i pokrojonej w drobniutką kosteczkę czerwonej słodkiej papryki. Dość pospolite danie, ale w ten szczególny dzień, w eleganckiej otoczce smakuje jak nigdy.

Dzikowiec pisze...

Największym hitem na moim wielkanocnym stole są kurczaki mini-pasztety w drożdżowym cieście. Jest to najpyszniejsze i najbardziej wesołe danie, jakie można podać na stół.

Kurczaki mini-pasztety w cieście drożdżowym

Składniki na pasztet:
- mięso z rosołu (2 uda z kurczaka, ok. 200 g mięsa wołowego),
- warzywa z rosołu (1-2 średnie marchewki, 1 pietruszka, mały kawałek selera),
- średnia cebula,
- 2 małe kajzerki,
- 2-3 jajka,
- pieprz, sól,
- gałka muszkatołowa,
- oliwa.

Składniki na ciasto drożdżowe:
- 300 g mąki pszennej,
- 25 g świeżych drożdży,
- 1 łyżeczka cukru,
- niecała łyżeczka soli,
- 150 ml letniej wody,
- 2 łyżki śmietany,
- 2 łyżki oliwy.

Dodatkowo:
- czerwony barwnik spożywczy,
- 18 ziarenek pieprzu,
- roztrzepane białko.

Na początku gotujemy rosół z dodatkiem warzyw i mięsa (lista składników na pasztet). Właściwe przygotowanie rozpoczynamy od ciasta, ponieważ będzie potrzebowało czasu do wyrośnięcia, w trakcie którego zrobimy pasztet. Rozpuszczamy drożdże w niewielkiej ilości wody (tej ze składników powyżej). Czekamy chwilę, aż zaczną "pracować", a następnie łączymy w misce wszystkie składniki na ciasto. Kiedy powstanie ciastowa kula, przekładamy ją na blat i wyrabiamy do elastyczności. Wkładamy je do tej samej miski, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na godzinę do wyrośnięcia. W tym czasie przygotowujemy pasztet. Z ugotowanego rosołu wyjmujemy mięso i warzywa, studzimy. Kiedy będą już chłodne, oddzielamy mięso od kości. Na patelni z niewielką ilością oleju wrzucamy pokrojoną w ósemki cebulę. W międzyczasie rozmaczamy w garnku z wodą kajzerki. Kiedy mięso już zupełnie zimne, wrzucamy do maszynki do mielenia naprzemian mięso, warzywa z rosołu, cebulę i rozmoczone w wodzie kajzerki. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem. Na koniec przyprawiania dodajemy 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej. Następnie oddzielamy żółtka od białek. Ubijamy pianę z białek, dodając do niej szczyptę soli. Do przyprawionego pasztetu dodajemy żółtka i mieszamy (najlepiej ręką). Kiedy piana z białek będzie gotowa, dodajemy ją do pasztetu i delikatnie łączymy. Kiedy pasztet będzie już gotowy, wracamy do ciasta. Wyrabiamy je jeszcze przez chwilę, a następnie kroimy na 10 części, z czego ostatnia może być mniejsza (do ostatniego placuszka można dodać czerwony barwnik). Wszystkie wałkujemy na niewielki placuszek. Do każdego (9 z 10) z nich wkładamy pasztet, dokładnie sklejamy brzegi, formujemy kulę, którą trochę spłaszczamy. Z ostatniego placuszka wycinamy skrzydełka, dzioby, łapki i grzebyki. Przyklejamy je do ciasta za pomocą białka. Oczy tworzymy za pomocą ziarenek pieprzu. Pozostawiamy kurczaki do wyrośnięcia na ok. 20 minut. Po tym czasie smarujemy wszystkie odrobiną oliwy i wstawiamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy 20-30 minut. Smacznego!!!!

Izuś pisze...

Paszteciki wyglądają pysznie!
U mnie hitem jest prosty biszkoptowo-śmietankowy baranek. Robi się go szybko, a jak pięknie wygląda i smakuje..mmm pycha!

MACIEJKA pisze...

u mnie prym wiedzie ......boczek pieczony w piekarniku z listkiem laurowym , przyprawami, cebulką mniam......jak sobie teraz o nim przypomnę;-))))))))wiem ze to danie raczej mało ,,lekkie''ale za to jakie pyszne , najlepsze z chrzanikiem tartym własnorecznie przez moją mamę;-))))POZDRAWIAM CIEPLUTKO;-D

Ola pisze...

U mnie furorę robi biała kiełbasa, oczywiście specjalny świąteczny wyrób z okolicznych zakładów mięsnych. Mimo iż jest surowa kroje ją na paski, podsmażam krótko i po kilka pasków owijam paskami ciasta francuskiego. Kilka minut w piecu i można kosztować. Wyglądem przypomina gałązki(kiełbaska) zwinięte sznurkiem(ciasto francuskie). Polecam w te święta.
Ola

Holga pisze...

A mi się Wielkanoc nieodzownie kojarzy z ciepłą drożdżówką. Kiedyś tylko z kruszonką, dziś z rabarbarem, budyniem czy serem. Babcia chętnie przekazała pałeczkę i od niedawna robimy brioszki. Najpyszniejsze. :)

albahaca pisze...

A ja nie wyobrażam sobie Wielkanocy bez baby drożdżowej - takiej tradycyjnej, pieczonej z duużej ilości jajek. U mnie w domu wszyscy ją uwielbiają, ale ja chyba najbardziej ;-) Baba drożdżowa szczególnie mi smakuje jako zakąska do... żurku. Jakoś mi te smaki ze sobą współgrają ;-)

siarenka pisze...

U mnie od.. zeszłego roku jest.. pasha z zeszłorocznego wydania Lawendowego Domu.. nigdy nie było zwyczaju robienia pashy, ale przepis mnie przekonał i to był hit...
poza tym wielkanoc nie może się obyć bez białej, pieczonej kiełbasy na wielkanocne śniadanie, baby drożdżowej i mazurków..

kulinarny-świat pisze...

Fantastyczne jest jak w rodzinie są takie potrawy które robi się tylko na święta i czeka się na nie cały rok aby celebrować tą chwilę. W moim rodzinnym domu hitem jest mazurek oraz domowy pasztet. Babcine przepisy przechodzące z pokolenia na pokolenie, i przy kawałku mazurka wspomnienia to są najwspanialsze skojarzenia ze świętami.

Sweet Housewife pisze...

Ojj trudno wybrać -
świąteczne śniadanie - jaja faszerowane zapiekane w masełku polane sokiem z cytryny.
świąteczny obiad - kaczka z jabłkami z puree i gotowanymi brokułami. Już nie mogę doczekać się świąt!

P.S.: śliczne zdjęcia :)

Pozdrawiam Sweet Housewife :)

Aga pisze...

A u mnie w domu śniadanie wielkanocne wygląda chyba inaczej niż u większości z Was. Mianowicie śniadanie stanowi serwatka a wkładkę do niej stanowią prawie wszystkie produkty z koszyczka. Oczywiście serwatka z własnej produkcji sera białego, co nie jest trudne, największa trudność to eko-mleko, na szczęście są już mlekomaty. Serwatka jest oczywiście gotowana z przyprawami, czosnkiem oraz odrobiną masła. Ciepłą zalewana jest pokrojona Święconka z dodatkiem świeżego chrzanu. Jest to danie tradycyjne, spożywane na Podkarpaciu w mojej rodzinie przynajmniej od 1940r. Zapewniam ma bardzo oryginalny smak.

MałgosiaZ pisze...

Paszteciki są obłędne!!! już je robię w myślach i to będzie mój Wielkanocny hit!! Dotychczasowym hitem były śniadaniowe jaja sadzone na szpinaku i jaja w kokilkach z pomidorem koktajlowym i szynką parmeńską. Serdecznie pozdrawiam

Sisters4cooking pisze...

Oryginalna nie będę :) Pascha to danie, na które czekam cały rok!

Mienta pisze...

Nie wyobrażam sobie Wielkanocy bez żurku z kiełbasą zapiekaną w cieście francuskim. Przepis jest bardzo prosty, kiełbasę piecze się zaledwie kwadrans a jej smak to prawdziwy raj dla podniebienia :)
Miałam jeszcze ulubioną babę ucieraną którą przygotowywała moja Babcia jednak 2 lata nie ma jej już z nami a przepis zaginął. Wielka szkoda bo bardzo tęsknie za tym smakiem (zresztą jak za każdym z babcinych wypieków) i znając przepis na pewno przyrządziłabym ją w te święta.

Żurek z kiełbasą zapiekaną w cieście

1 laska dobrej swojskiej kiełbasy
ciasto francuskie (tyle aby zawinąć w nie kiełbasę)
litr bulionu drobiowego
0,5 litra zakwasu żytniego na żurek
2 ząbki czosnku
mała laska białej kiełbasy
łyżeczka majeranku
sól i pieprz do smaku
4 łyżeczki chrzanu
4 jajka

Kiełbasę swojską zawijamy w ciasto francuskie i pieczemy około 15-20 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni. 
Po wyjęciu z pieca ostrym nożem tniemy na plasterki o grubości około 1,5 cm.

Do bulionu wlewamy zakwas, a po zagotowaniu wrzucamy białą kiełbasę.

Gotujemy około 20 minut, po czym doprawiamy do smaku majerankiem, solą i pieprzem.

Przed samym podaniem do każdej miseczki dodajemy po łyżeczce chrzanu ze słoika i podajemy z kiełbasą w cieście i jajkiem. 
Smacznego :)

Justyna pisze...

U mnie w domu jest mnóstwo pyszności, sałatki, sosy, jajka, pascha.. ale dla mnie odkąd byłam malutka święta to była biała kiełbasa, po którą do tej pory trzeba stać w dłuuugiej kolejce, bo żadna inna nie smakuje własnie tak i babka gotowana. W domu gotuję babcia i ja, ale babka jest mamy. Jest w tym coś wyjątkowego, całe to zmieszanie gdy ona i jej tajemna foremka do gotowania pojawiają się w kuchni.. :)

Anonimowy pisze...

Danie, które mi kojarzy się z Wielkanocą to pasztet ze strączków - ciecierzycy i czerwonej soczewicy. Jest obecny u mnie w domu od niedawna, pierwszy raz zrobiła go dla mnie moja babcia na święta 4 lata temu. Byłam wtedy zbuntowaną wegetarianką, ba, ciągnęło mnie do weganizmu. Przy świątecznym śniadaniu nie tknęłam praktycznie niczego - wędliny, salatki z majonezem, żurek z białą kiełbaską, nawet jajka faszerowane były absolutnie niejadalne. Babcia przerażona, że spędzę Wielkanoc o wodzie i chlebie czym prędzej wyszukała przepis na pasztet warzywny i upiekła go tak szybko, że po kilku godzinach, w porze obiadu był już na stole. Okazał się on absolutnym hitem tamtych świąt. Tak zasmakował wszytskim, że znikł po kilku minutach! Teraz już nikt u mnie w domu nie wyobraża sobie Świąt Wielkanocy bez pasztetu babci.

Kasia.
mmioduska@op.pl

Joasia pisze...

Ja caly rok czekam na paschę, ale taką zrobioną ze swojego twarogu. Na poczatku trzeba oczywiście zdobyć mleko od krowy co wcale nie jest prosta sprawa , gdy u mnie na wsi jest tylko jedna !!!!!!! krowa !!!!!. Taka pascha smakuje wtedy tak jak kiedyś smakowała pascha Babci i wtedy święta są naprawdę świetami bo wracam pamięcią do smaków z dzieciństwa, a wiadomo, że wtedy wszystko smakowało lepiej bo mały człek to człek szczęśliwy. Więc dzieki takiej małej mojej tradycji mam szczęśliwe święta choć nie ma już Babci ani Mamy.
Druga pozycja na liście jest tarty chrzan !!!!!!! W tym celu kupujemy najwiekszy korzeń chrzanu jaki widzimy na targowisku i trzemy. Uwaga, trzemy na dworze pod wiatr w każdym innym wypadku zapłaczemy sie na amen, kontakty wypłyna a my bedziemy zapuchniete od płaczu do granic mozliwości :D Chrzan jak chrzan potrzebuje do pary buraczków ćwikłowych lub smietany i cytryny, i znów tym oto szybkim sposobem cofam się w czasie :)
pozdrawiam ciepło

Justyna pisze...

myślę, że jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie Wielkanocnych, rodzinnych rarytasów jest Polski Sos Wielkanocny składających się z jajek, śmietany, szczypiorku i przypraw :) pasuje do jaj, wędlin, pomidorów. Jest na prawdę pyszny i łatwy do zrobienia, jednak gości u nas tylko w Wielkanoc :]

Brygada M3 pisze...

Witam :)
U nas na wielkanocnym stole oprócz jajek w różnych postaciach wygrywa babka nad babkami !!! Bo przecież każdy kocha babki :) U nas wszyscy zajadają się babką marmurkową od najmłodszej Matyldy do najstarszej babci Krysi :)

Pozdrawiam

Magda

Alina pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Joanna pisze...

Moje typy są 2 ostatnie odkrycie to jajka zapiekane w szpinaku i pomidorach-boskie wręcz :) a ze słodkości pascha :)

m.kuszak@op.pl pisze...

Nasze Święta nie mogą odbyć się bez Babki Gotowanej oblanej pyszną mleczną czekoladą oraz bez tzw. Ślepego Zająca-pieczeni z mielonego mięsa wieprzowego faszerowanego gotowanymi jajkami. Moja córka natomiast nie może sobie wyobrazić Świąt Wielkanocnych bez soczystej gotowanej szynki.

Zielona pisze...

Ależ mi ślinka pociekła na widok tych pasztecików:)

A jeśli chodzi o smakołyki świąteczne, to ja zawsze czekam z utęsknieniem na pasztet wegetariański w wykonaniu mojego taty z pieczarkami i cieciorką. uwielbiam go! A na deser sernik z kajmakową polewą i drożdżowa baba, też w wykonaniu mojego taty :)

alizee pisze...

Żurek z białą kiełbasą, jajka we wszelkiej postaci i koniecznie sernik.

Ale w tym roku chyba zrobię Twoje paszteciki. Kocham warzywa w różnych fantazjach ciastowych, zwłaszcza z kruchym.... a te na fotkach po prostu przepyszota... no no no....

Oj, ale ta Twoja weryfikacja słowna... :(

marpil pisze...

Mogłabym udawać – wymyślać jakieś przepisy, które powalają oryginalnością, świeżością spojrzenia i zaskakującymi składnikami. Ale nie będę. Bo dla mnie istotą Świąt (jakichkolwiek) jest rytualność, powtarzalność, to, że smakują zawsze tak samo, są czymś stałym i niezmiennym. Że zawsze jest babka – ja lubię na przykład majonezową, za puszystość i lekkość chmurki; że zawsze jest żurek – dla mnie i mojego Brata z soją i żółtym serem (bo jesteśmy wegetarianami) – i na niego zawsze czekam najbardziej; że są jajka – w dużej ilości i różnej postaci, faszerowane, w sałatce, po prostu pokrojone i obsypane rzeżuchą, albo szczypiorkiem; że jest „zwykła” sałatka – to znaczy ta polska, którą wszyscy robią niby tak samo, a w każdym domu smakuje inaczej – marchew, ziemniaki, groszek, cebula, jabłko, jajko, ogórek kiszony i majonez; że jest wybór serów, których nie jemy na co dzień dla tej strony stołu, przy której ja z Bratem i wybór wędlin i białej kiełbasy dla tej reszty stołu; że jest święconka, którą co roku dzielimy na więcej części i to takie radosne, że na więcej, a nie na mniej; że nie ma mazurka, bo nigdy do tej pory nikt nie upiekł takiego, który wszedłby w język i tam pozostał, ale nie wykluczamy, że może się objawić nowa świecka tradycja, gdy wypróbuję nęcący przepis od koleżanki... To wszystko, co stanowi dla mnie istotę świątecznego stołu to dania, do których wracam, stół, do którego wracam, znajomy z każdego skrzypnięcia i załamania i baranek z ciasta, którego nikt nie chce zacząć jeść, bo zawsze tak patrzy...

ania.n pisze...

Witam, nazywam sie Ania i chcialabym wziasc udzial w losowaniu przypraw.Kamis.Chcialabym tez powiedziec ze moja ukochana potrawa w swieta Wielkanocne sa jajka we wszelkiego typu sosach,nadziewane np pieczarkami.oraz ciasta.zawsze tradycyjnie pieczemy mazurka sernik i babe ale ze uwielbiamy slodkosci to zawsze dodatkowo pieczemy cos jeszcze co nam akurat przyjdzie do glowy.W tym roku mamy ochote na jakies ciasto od Siostry Anastazji i chyba to bedzie kilimandzaro:0)
Pozdrawiam serdecznie
ania_reg@poczta.onet.pl

Maggie pisze...

Baba drożdżowa z rodzynkami - nie ma bez niej wielkanocy - taka z cytrynowym lukrem :D

Majana pisze...

Jakie boskie te paszteciki! Muszą być przepyszne z tą cudowną zieloną zawartością.:)

U mnie hitem na święta jest żurek z białą kiełbaską i jajkami. Żurek na własnym domowym zakwasie.
Pychota.:)

Monika pisze...

Pewnie nie będę orginalna, ale u nas na stole pojawiają się jajka w przeróżnych nadzieniach, najbardziej jednak smakują mi:
Jajka z wędzonym łososiem i serkiem mascarpone
- 8 jajek
- 140 g łososia wędzonego
- 4 łyżki serka mascarpone
- 2 łyżki masła
- garść koperku
- sól
- pieprz
- cytryna

Jajka ugotować, ostudzić, obrać i przeciąć wzdłuż na pół. Łososia drobno posiekać, po czym dodać do żółtek utartych na gładką masę z serkiem mascarpone i koperkiem. Całość wymieszać i doprawić do smaku solą i pieprzem. Nałożyć na białka. Udekorować resztką koperku i cytryną.
Jest również żurek z jajkiem i zasmażaną białą kiełbasą.
Pojawiają się dwie sałatki jedna zwykła warzywna i druga wiosenna z pomidorkami cherry, fetą, rzodkiewką, szczypiorkiem i rzeżuchą.
A ze słodkiego babki, muffinki oraz mazurek.
Pozdrawiam Monika
mariolka2004@gmail.com

Jswm pisze...

przepiekne paszteciki! takie misterne

mam tylko dwie potrawy (oprócz jajek :)) bez których nie ma Wielkanocy - biała kiełbasa gotowana w piwie i zapiekana z rodzynkami, i mazurek czekoladowy na krucho-drożdżowym cieście, cała reszta jest zmienna

kasztelanka pisze...

OBŁĘD W CIAPKI!! do konkursu nie startuję... bo nie mam hitu na święta.... coś by się pewnie znalazło, no zobaczymy!

Dusia pisze...

Genialny pomysł, a jaki efektowny!

Asia (JedzonkoMalucha) pisze...

Mniam, Beatko cóż to za pyszności! Założę się, że właśnie Twoje paszteciki byłyby moim ulubionym daniem...:)
Ale póki co nie jadłam więc obstawiam jajka! Wszelakie! :)
Pozdrawiam

TworzymyInaczej.pl pisze...

Paszteciki super,aż ślinka cieknie na ich widok i choć nie powinnam to lecę do lodówki takiego mi narobiłaś smaka ;)

Beatko jeśli chodzi o konkursik to choć chciałabym wziąć w nim udział to niestety nie zabłysnę w tym temacie.
Czytam wpisy dziewczyn i przyznam,że robi mi się smutno. Tyle przepisów i ciekawostek,takie fajne potrawy kobitki robią,a jak kompletna "kulinarna noga" !!!!:(
Ja to ostatnio z budyniu zrobiłam kaszkę manną i do dzisiaj nie wiem jak to zjawisko powstało :(
Więc choćbym chciała wygrać tą paczkę i popróbować to nie wiem c bym mogła tutaj napisać :(?
Chyba tylko tyle,że moje jajka gotowane są na prawdę dobre i,że potrafię je jeszcze ładnie ozdobić,czy pomalować.
Także sama widzisz,że w moim przypadku nagroda przepadła :(

buziak i życzę szczęścia dziewczynom.

Al pisze...

Na Wielkanoc lubię coś, c nie wiem jak się nazywa... ale jest z tartego żółtego sera i ogórków kiszonych, majonezu i dużej ilości czosnku :) Pyszne do jajek, kiełbasy i mięs podawanych na zimno

paszteciki klasa :)

Anonimowy pisze...

mój hit kulinarny to wianek wielkanocny czyli ciasto drożdżowe z nadzienim bakaliowym w kształcie wianka.

bernadetta.bajor@wp.pl

Kaś pisze...

pięknie wykończone
a hitem jest u mnie zupa chrzanowa mojej Babci :)

Agnieszka pisze...

Uwielbiam piec muffiny ale takich wiosenno-zielonych jeszcze nie robiłam. Na pewno przetestuję w swojej kuchni.

Na Wielkanocnym stole w mojej rodzinie nie może zabraknąć Paschy. Nie pamiętam już od kiedy zagościł w naszym domu ten przepis ale już jako dziecko pamiętam ten słodki twarożek jaki robiła moja mama. Od trzech lat ja przejęłam przygotowywanie Paschy na święta.

Początki nie były udane. Przypalony twaróg próbowałam ratować ale posmak pozostał. Z roku na rok jest coraz lepiej. W zeszłe święta wyszła smaczna więc w tym roku powinna być idealna :o)

A oto i rodzinny przepis:

1l mleka pełnotłustego w woreczku (teraz ciężko w woreczku znaleźć, ma być świeże mleko)
1 l śmietanki
2 cukry waniliowe
8 całych jajek

Jajka rozmieszać z cukrem waniliowym, wlać mleko i śmietanę, podgrzewać na małym ogniu, aż do zrobienia się twarogu, często mieszając. (za pierwszym razem zbyt niecierpliwa byłam, dlatego też mi się przypalił twaróg) Ostudzić i przecedzić przez sito plastikowe, dobrze odsączyć.
1 kostkę masła rozetrzeć z 1 szklanką cukru pudru i dodać do twarogu, lekko wymieszać. Podzielić na 3 części
Do 1 dodać pokrojone ananasy i sok z cytryny oraz brzoskwinie
Do 2 dodać kakao
Do 3 dodać sparzone rodzynki i orzechy włoskie rozdrobnione
Podłużną formę wyłożyć folią aluminiową i kłaść po kolei części. Włożyć do lodówki.
Kroić przed podaniem schłodzone.

Mimo, że brzuszki pełne po żurku, jajkach i sałatkach.... nikt nie odmówi kawałeczka Paschy albo i dwóch :o)

Fantazjana pisze...

Paszteciki - kuszące:)) Wielkanocą objadamy się sałatką chrzanową - palącą, wyrazistą, żółciutką.

Agnieszka pisze...

Oj do tego przepisu jak widzę powinnam jeszcze pozostawić adres mailowy :o) akka4@poczta.onet.pl

Mamy Dary pisze...

Jak święta to tylko u mamusi. Jak kiełbasa to tylko ta zrobiona przez mamusię. Prawdziwy smak wiejskiej białej kiełbasy i do tego chrzan utarty przez tatę. Cała miska szuby tylko dla mnie - czyli śledzie pod bordową pierzynką buraków i pięknym żółtym jajecznym puchem. Te smaki towarzyszą mi przez całe moje życie. Babcia zawsze robiła białą kiełbasę i śledzie, dziadek ucierał chrzan. Teraz mama i tata przejęli tę tradycję, za jakiś czas i ja posiądę tę magiczną prostotę. Teraz, ja kobita mieszkająca w mieście pochłaniam smaki, zapachy i atmosferę. Pysznie już nie mogę się doczekać.

Patti pisze...

Wielkanoc zawsze będzie kojarzyć mi sie z żurkiem Mojej Mamy . Potrawa najbardziej Świąteczna ale dla mnie najwspanialsza.
Najpierw gotuje sie kiełbaskę na wodzie, później specjalny zakwas "od księdza" . Do kupienia w niewielu sklepach w moim mieście, przyprawy, dalej zabielany mąką, śmietaną i żółtkiem....do tego połówki jajek i świeżo utarty chrzan wprost do talerza.........Smak kojarzący sie z moim Rodzinnym Domem.

Drugim takim smakiem sa mięsa pieczone przez mojego Tatę ( u nas wędlin kupowanych nie jadamy ) , które zawsze pachną rodzynkami i jabłkami.........chociaż niektóre nafaszerowane są czosnkiem:))))

No i oczywiście ciasta ,których tata jest mistrzem .........szkoda że tak późno odkrył swoją pasję i talent.........mógłby to być sens jego wcześniejszych lat..........ehhh jakie czasami talenty sie marnują..........a potem jest zbyt mało czasu żeby je w pełni wykorzystać i móc robić to zawodowo.......

Pozdrawiam Patti

aguś pisze...

Już nie tylko hitem, a coroczną wielkanocną tradycją stała się u mnie w domu szynka pieczona w cieście. Gości u nas na stole odkąd tylko pamiętam, a była już ponoć przygotowywana jeszcze przed moim przyjściem na świat. Babcia opowiadała, że przepis ten przywiózł dziadek gdzieś z południa kraju i tak im wtedy pieczona szynka zasmakowała, że zajadamy się nią do dziś nie tylko u mnie w domu w czasie Wielkanocy, ale również zaraziliśmy tą tradycją rodzeństwo moich rodziców, ciocie, wujków oraz znajomych. Już około 3 tygodni przed świętami, mama zamawia u sprawdzonego rzeźnika surową, wędzoną szynkę z kością, która waży zazwyczaj około 10kg. Parę dni przed świętami szynka trafia w chłodne miejsce w domu i tam oczekuje na wieczór przed Wielkanocą, w który ją przygotowujemy. Tata natomiast zazwyczaj zajmuje się ciastem do szynki, które zamawia w piekarni (surowe ciasto na zwykły pszenny chleb) i odbiera w dniu, w którym szynka jest przygotowywana. Wieczorem, dzień przed Wielkanocą, na blaszy z piekarnika rozkładamy około 10 warstw folii aluminiowej ułożonej w różnych kierunkach, na folii rozprowadzamy mniej więcej połowę ciasta. Ważne jest, żeby spód był dość gruby, ponieważ gdy powstanie w cieście dziura, wylecą wszystkie soki z szynki i straci swoją kruchość. Na ciasto układamy szynkę i bardzo starannie oblepiamy całą resztą ciasta. Następnie zakrywamy szczelnie folią i wkładamy do piekarnika na dokładnie tyle godzin ile waży szynka. Święta wielkanocne kojarzą mi się z cudownym zapachem świeżego chleba pomieszanego z zapachem szynki, który towarzyszy nam już od momentu wstania rano. Tata wyciąga szynkę z piekarnika, zdejmuje folię, robi małą dziurkę w cieście, którą następnie przelewa wszystkie soki do garnka (idealnie smakuje żurek przygotowany na tych sokach z szynki) i rozcina całe ciasto wzdłuż. Następnie zasiadamy do śniadania Wielkanocnego i delektujemy się smakiem szynki z chlebem.

neferette pisze...

Witam!
Uwielbiam tu zaglądać i podziwiać, podziwiać i jeszcze raz podziwiać...Zarówno wyrafinowane przepisy, ale i przede wszystkim piękne zdjęci. A uśmiechnięta pani domu otwierająca paczkę w dzisiejszym poście jest dla mnie hitem :) (w tle bardzo jasna, słoneczna kuchnia, jaka mi się marzy).
Moim wielkanocnym hitem kulinarnym jest domowy pasztet. I bardzo się cieszę na nadchodzące święta, bo moja córeczka w końcu będzie go mogła spróbować (wcześniej była po prostu za mała). Pasztet robię z kilku gatunków mięsa, z dodatkiem selera, cebulki i czerstwej bułeczki, a do tego aromatyczne przyprawy. Piekę go w foremkach wysypanych tartą bułeczką. To moja specjalność i to nie tylko wielkanocna, bo pasztet podbił już niejedno podniebienie, na niejednym przyjęciu.
Pozdrawiam serdecznie.
Renata
neferette@gmail.com

Madziorek pisze...

Nadeszła pora zrobić rachunek sumienia - nigdy nie upiekłam mazurka!!! :-( Ale w ramach odkupienia win muszę się pochwalić, że u mnie w rodzinie hitem jest babka, którą piekę z dodatkiem bananów, esencji migdałowej, wytrawnego sherry, odrobiny mahlabu i fantastycznych wiejskich jaj od mojej babci!

Madziorek.

entomka pisze...

jako teraz zona i matka kultywuje teraz przy kazdej okazji smaki z dzieciństwa - na wielkanoc oprócz żurku i białej kiełbasy - musowo musza byc zapiekane jaja w skorupkach (tzn gotowane jaja w łupinach cebuli - koniecznie tak, żeby ładniej wyglądały na stole, potem jaja nożem ciach na pół, zawartośc jaja wyjmujemy ze skorupek, mieszamy z podsmazonymi posiekanymi pieczarkami, szczypiorkiem lub koperkiem, startym żółtym serem, masłem i solą z pieprze, i z powrotem do skorupek - wszystko dzień wczesniej, a rano tylko odrobina białka na wierzch i do piekarnika), miodzio! zwłaszcza w wielkanoc, a Twoje paszteciki kusza, musze spróbowac :)
pozdrawiam
annarozmyslowska@wp.pl

mamaga pisze...

Paszteciki wyglądają pysznie :d

A na Wielkanoc u nas w domu każdy czeka na "Murzyna"(nazwa mało Wielkanocna)czyli białą kiełbasę w cieście drożdżowym. Przepis przechodzi z pokolenia na pokolenie i co ciekawe nie z matki na córkę ale z ojca na syna ;)

Karolina pisze...

Pysznie i chyba dość proste w zrobieniu :)

Anonimowy pisze...

gateryPiękne zdjęcia! I mimo zapowiadanego ochłodzenia czuję wiosnę dzięki Wam:)

U mnie Święta Wielkanocne przywołują wspomnienia z dzieciństwa: święconka z koszyczka, mimo wielkiej ochoty na spróbowanie, te zapachy wędlin, chrzanu i świeżego chlebka, przechowywana do niedzielnego poranka kiedy to rodzice budzili nas na świąteczne śniadanie. Stanowił je żurek ze święconką, którą każdy wkrajał samodzielnie. Dostawaliśmy nożyk, deseczkę i na talerzyki wędrowało to co każdy sam wybrał, i do tego wiórki chrzanu, zabawy przy oskrobywaniu takiego korzenia mieliśmy sporo. Śniadanie wielkanocne w moim rodzinnym domu było najważniejsze. A potem to już smakołyki, serniki , babki i mazurek, nie wiem czemu nazywany ciastem czeskim w formie: 3 placki ciasta kruchego przełożone powidłem i masą budyniową.
A dzisiejszy mój dom w święta to baranek z ciasta wg Pani przepisu, to wianki i papierowe ptaszki dla ozdoby, pompony z bibuły bo dzieci je polubiły. I co roku nowe dania, bo lubimy się zaskakiwać:)
Pozdrawiam
Edyta Palkaj
epalkaj@op.pl

Jo pisze...

Nie wyobrażam sobie Świąt Wielkiej nocy bez barszczu czerwonego ze święconką w biało-niebieskiej zastawie podanej na haftowanym wieki temu przez tatę obrusie. Barszcz o posmaku słodyczy buraków z lekką nutą kwaskowości, delikatnym aromatem czosnku i pokrojoną w kostkę zawartością koszyczka : kiełbasy, jajek i chleba. Prosty, klarowny o niezwykłej barwie. Barszcz, który wraz z tatą przybył z Pomorza i zaadaptował się w naszym domu na Dolnym Śląsku, mimo iż wokół wszyscy jadają żur. Nigdy nie smakuje mi tak, jak w tym niezwykłym czasie.

fejferek pisze...

Zdecydowanie święta Wielkanocne nie byłyby takie same bez faszerowanych jajek ( skorupkę należy delikatnie przeciąć wzdłuż, nafaszerować pastą jajeczną z szyneczką i po umoczeniu w bułce tartej podsmażyć na złoto) i barszczu białego z kiełbaską i jajeczkiem! Do tego domowy pasztet z pieczarkami mojej babci i jej sałatka warzywna(moja nigdy nie smakuje tak jak ta robiona przez nią) oraz danie główne- jajka z majonezem :)
Jak byłam młodsza liczyłyśmy z siostrami 12 potraw Wielkanocnych (analogicznie do świąt Bożego Narodzenia), czyli: 1.jajka z majonezem, 2.jajka bez majonezu, 3. jajka z majonezem i szczypiorkiem, 4.jajka bez majonezu i szczypiorku, 5. jaja faszerowane itp ;)
pozdrawiam serdecznie i dziękuję za przepis! z pewnością wykorzystam!

AniaM pisze...

U mnie królują jajka faszerowane! Faszerowane czym się da!
Szpinakiem, boczkiem, pieczarkami, bazylią z żółtkiem, miodowym kurczakiem, białą kiełbasą, pasztetem z soczewicy ....i wiele innych, ale bez nich święta by sie nie odbyły!

ps Zdjęcie są cudne!

Zające Trzy pisze...

Mhh... cudownie się prezentują! A pomysł z foremkami wprost GENIALNY!! Zbliża się weekend, więc na pewno zaszaleję w kuchni wypróbowując ten przepis :)

agulek pisze...

U nas "tradycyjną koniecznością" stał się schab curry. Mmmmmmm. Już mi ślinka cieknie :-)

perelka111 pisze...

u nas tradycja jest krem chrzanowy- oczywiscie zrobiony ze swojskich jajeczek ( ostanio hitem są te z zielona skorupką podobno z małą ilością cholesterolu)i do tego piekna swojska wedzona kielbaska i szyneczka..nic tego nie przebije!!!
a moj mąz do żuru piecze jeszcze "kartoflaka"
pozdarwiam
zosia

sylwiasil pisze...

u mnie zdecydowanie jest to pasztet z cukini, oscypka i ciecierzycy podany z ogorkiem kiszonym, niebo w gębie
pozdrawiam
Sylwia

Edith pisze...

Mimo, iż u nas co roku obowiązkowo są żurek, pasztet, babki, mazurki, serniki i inne typowo wielkanocne smakołyki, to ja jednak najbardziej jestem przywiązana do koszyczka ze święconką :) Ten niesamowity czas oczekiwania, kiedy w domu unosi się zapach pysznych potraw schowanych pod haftowaną serwetką, a nie można niczego spróbować, bo wszyscy czekamy na to, co ma się stać...
Ach... jakoś tak to jest dla mnie ważne :)

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za Lawendowy Dom :)

Sylwia:) pisze...

Jajka faszerowane muszą być! I to nie są zwykłe jajka, mają swoją nazwę "Jajka faszerowane babci Kowalskiej":) Najdziwniejsze, że pojawiły się na naszym stole dopiero po tym, jak "babci Kowalskiej" już nie ma. Robię je w rodzinie tylko ja, nie jest to jakaś skomplikowana receptura, ale tak się złożyło, że to właśnie ja jestem podobna do babci i po latach okazało się, że lubię robić te potrawy, które i ona przygotowywała. Kiedy byłam mała, to te babcine specjały mi nie smakowały, chyba bardziej dlatego, że nie umiałam sama, dokładnie poradzić sobie z wygrzebaniem farszu z jajek. Właśnie takie jajka były jedną z samodzielnych moich potraw w moim samodzielnym, dorosłym gotowaniu. Do tego, co wrzucić do farszu doszłam przypominając sobie, co też znajdowało się w tamtych, w babci wykonaniu. Najważniejszym problemem było dla mnie, jak przekroić skorupkę tak, żeby nie potrzaskała. Ja do tej "operacji" używam noża do krjenia chleba, wiecie takiego długiego z ząbkami.
Święta świętami, ale jajka faszerowane można jeść również przy innych okazjach. Obowiązkowo w farszu jest cała zawartość skorupek, koperek, natka pietruszki, łyżka musztardy, sól, pieprz do smaku, odrobina oliwy, albo oleju i muszą być usmażone, aż na wierzchu bułka tarta zrobi się piękna, rumiana :) Dobrych Świąt!
Sylwia:)

Czarna Biedronka pisze...

Kulinarnie Świąta rozpoczynają się dla mnie w Wielki Piątek właśnie wtedy Rodzice razem ze swoimi Przyjaciółmi spotykają się u nas aby upiec tzw. murzyny (czyli białą kiełbasę lub boczek zawinięte w ciasto drożdżowe, posypane kminkiem i upieczone na złoto). Murzyny będą później, w Wielkanoc, pysznym dodatkiem do barszczu zrobionego oczywiście na zakwasie. Po upieczeniu murzynów z pozostałego ciasta piecze się pizze z cebulą - i to właśnie ona jest moim pierwszy skojarzeniem z postym Wielkim Piątkiem.

W sobotę przygotowujemy pozostałe pyszności: sałatkę jarzynową, jajka w sosie tatarskim, mama piecze schab faszerowany jajkami (jako dziecko wiele razy zastanawiałam się jak mama je tam mieści), a tata robi najpyszniejszy sos śliwkowy na maśle do tegoż schabu.

Jest pysznie i wyjątkowo. W tym roku ostatni raz w ten sposób - za rok będę inaczej. W wrześniu wyfruwam z rodzinnego gniazdka aby z mężem kultywować i tworzyć własne świąteczne tradycje (oparte oczywiście na tych rodzinnych).

Pozdrawiam serdecznie !

Anonimowy pisze...

Mama robi zakwas na żurek, odstawia w ciepłe miejsce… Potem razem z tatą robią kiełbasę domową (część białej, część do uwędzenia), kolejny etap to wędzenie w przydomowej wędzarni, wybudowanej przez dziadka, którego dogląda mój tata, następnie próbowanie cieplutkich jeszcze wędzonych pyszności (szynka, boczek, karkówka i kiełbasa) - w dzieciństwie był to dzień, któremu towarzyszyły najpiękniejsze zapachy świata … . Tylko ten, który zna zapach ciepłej wędzonki wie, o czym mówię. Potem etap zalewania się łzami podczas tarcia chrzanu, który tata zazwyczaj wykopuje w ogórku sąsiadów (mama ubolewa, że u niej chrzan nie rośnie, nie wiedzieć dlaczego?)... I wreszcie ten dzień, kiedy po powrocie z Rezurekcji (6 rano, dacie wiarę?) mama gotuje żurek, ja z siostrą kroję wędzonkę w kosteczkę (podjadając przy tym i odganiając chłopaków, którzy też chętnie sięgają po te pyszności…), dzielimy ją pomiędzy kokilki, wkładamy po pół jajka, które mama wybłagała od sąsiadki (było ciężko, bo kury się nie niosą...) i wreszcie mama niesie wazę z parującym żurkiem, rozlewa go do kokilek (burczy nam już w brzuchu!!!), a tata nabiera wielką łychę chrzanu, dokłada do swojej miski, próbuje i zaczyna mlaskać z zachwytu... W tym roku spędzamy święta u mamy i mam już przed oczami żurek i to całe krzątanie się przy jego robieniu i NIE MOGĘ SIĘ JUŻ DOCZEKAĆ !!!!

aczp
agnieszka

Madleine pisze...

U nas zdecydowanie króluje żurek z białą kiełbaską i ziemniaczkami - nie wyobrazam sobie Wielkanocy bez tej pysznej zupy :)

Lili pisze...

dla mnie chałka drożdżowa i święcennik z kruszonką (z tego samego ciasta, tylko okrągły chlebek). Piekła ją moja Babcia w czasach, gdy w sklepie takowych nie było, piekę ja, choć można kupić podobne... no ale to nie to samo co własnego wypieku, więc piekę namiętnie. tylko i wyłącznie na święta, aby nie spowszedniała.

Anonimowy pisze...

Do potraw wielkanocnych dołączyłam ostatnio pyszne ciasteczka - kaczuszki. Przepis pochodzi z książki "Ciasteczka 1001 przepisów z całego świata i na każdą okazję". Ja sobie po swojemu go pozmieniałam troszeczkę.
Składniki na ciasto: 2 szklanki mąki, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 1 łyżeczka cynamonu, 1/8 łyżeczki soli, 3/4 kostki miękkiego masła, 1 szklanka jasnego brązowego cukru (ja daję zwykły cukier), 1 duże jajko.
Składniki na "polewę": 1 łyżka cukru, 1/2 łyżeczki cynamonu, 1 białko
Do ozdoby: rodzynki, pestki dyni (ewentualnie mogą być słonecznika)
Sposób robienia: Składniki na ciasto wyrabiamy (wychodzi trochę podobne do kruchego ciasta, aczkolwiek zupełnie inne w smaku) i wkładamy na pół godziny do lodówki. Następnie należy uformować z ciasta wałeczki o długości ok. 15 cm i zwinąć je spiralnie do połowy jako głowę. Drugą połowę należy zwinąć spiralnie w drugą stronę - będzie wyglądać jak korpus. Z rodzynek należy zrobić oczy (jak są większe rodzynki, to kroję je na kawałki), a z pestek dyni dzioby (ja robię również nóżki). Kaczuszki smarujemy białkiem i posypujemy cukrem wymieszanym z cynamonem. Piecze się dosłownie kilka minut w piekarniku o temperaturze około 190 stopni.

Pozdrawiam serdecznie,
Krysia (mariquita1@wp.pl)

Kobieta z drugiej strony lustra pisze...

pięknie tu. Weszłam dziś przez przypadek, zostanę na zawsze :) W Wielkanoc najchętniej wybieram aromatyczne, pieczone wędliny i mazurki, których nie robi się na co dzień. Pozdrawiam serdecznie :)

sandrita pisze...

Moim kulinarnym faworytem świąt, na który czekam cały rok, jest jedna z niewielu potraw świątecznych, jak np. uszka z kapustą i grzybami, czy postny kapuśniak z ziemniakami, którą je się na prawdę tylko raz w roku na śniadanie wielkanocne, i na którą czeka cała rodzina z utęsknieniem. To BARSZCZ CZERWONY gotowany na BIAŁEJ KIEŁBASIE. Jest to potrawa, którą moja rodzina ma w wielkanocnej tradycji dzięki prababci, która korzenie ma ukraińskie, a sama wychowała się na lubelszczyźnie. Tradycję kultywuje babcia, po niej moja mama, a później na pewno będę ja.

Do barszczu wkraja się ugotowane na twardo jajko, bez warzyw na których został ugotowany. Kto lubi dokłada sobie białą kiełbaskę. Tradycjyjnie śniadanie wielkanocne jemy u mojej babci, a nasz stół co roku wygląda tak: http://sandramiszczak.boo.pl/blog/wielkanoc.jpg :) Nie jest strojny w dodatki wielkanocne, ale potrawy na które czeka się cały rok, na chrzan i barszcz wynagradzają wszystko!

Pozdrawiam!!!

Pia Gizela pisze...

U mnie w domu na Wielkanoc króluje sałatka z gotowanych jajek, kiełbasy i wędzonej szynki z musztardą, majonezem i tartym chrzanem. To dla mnie symbol Wielkanocnego śniadania,tak jak barszcz czerwony z uszkami na Wigilię, A po śniadaniu obowiązkowo sernik z konfiturą wiśniową! Na takie święta czekam!

Anna-apsik1 pisze...

Beato twoja prezentacja mam nadzieję, skłoni moje dzieci do zjedzenia zielonego groszku na ciepło. Uwielbiają tylko taki prosto wyłuskiwany ze strąków.
Nie odkryję"ameryki",gdy powiem, że święta czy to wielkanocne czy inne po prostu muszą wiązać się z tradycją. Wiadomo, że wychodząc za mąż ( czy żeniąc się) dostajemy w spadku po poprzednich pokoleniach drugiej rodziny nowości dla nas, ale dla tej drugiej rodziny ich własną tradycję. Dlatego tak ważna jest umiejętność łączenia, by nie powiedzieć to jest niedobre czy jak dziecko be. Potrawą której nigdy nie może zabraknąć na niedzielnym śniadaniu są jajka faszerowane, niezmiennie farsz jest ten sam: jajka posiekane, trochę masła dużo koperku. Wkładam farsz w skorupki, a przed podaniem maczam w rozbełtanym jajku, bułce tartej i smażę na maśle. Od teściów, wspaniałych osób przejęłam robienie różnych mazurków czy to owocowych czy czekoladowych, kajmakowych, bakaliowych. Mam nadzieję, że nasze dzieci też będą kontynuowały tradycyjne podejście do świąt. Ja mam pytanie do Ciebie- jak Tobie i Twojemu mężowi udało się połączyć dwie kultury w jedno?

Anonimowy pisze...

Babka drożdżowa mojej Mamy. Prawdziwa, z wieloma jajkami, na prawdziwym maśle i mleku, żółta i puszysta, pieczona w prawie stuletniej glinianej formie należącej kiedyś do mojej Cioci (a właściwie do Cioci mojej Babci, którą znałam i uwielbiałam), wyrabiana rękami "aż odchodzi", tak tłusta, że podczas wyrabiania wypadają z niej rodzynki i z radosnym dźwiękiem wpadają do miski, wypełniona - koniecznie! - konfiturą z płatków róż i polana - obowiązkowo! - białą czekoladą. Nie zapominałabym o ok 6 - 8 rodzajach mazurków, ale to już inna historia.
Smakowitych Świąt! Ania

Anna N pisze...

Witam!
Pomysł na paszteciki wspaniały...nie byłabym jednak sobą gdybym przepisu nie przerobiła po swojemu więc niech tak będzie.
Co do świąt lubię jak u mnie w domu miesza się tradycja z nutką nowoczesności. Dlatego też króluje zrobiona kolektywnie przez moją rodzinę pachnąca majerankiem i czosnkiem biała kiełbasa, a także przygotowany przeze mnie i mojego tatę świąteczny pasztet według naszego własnego pomysłu i przepisu . Z ciasta drożdżowego i pasztetu lepię paszteciki. Hitem są również jaja faszerowane na milion sposobów. Co roku muszę przygotować inne kombinacje, np. z krewetkami, awokado, kawiorem, serem kozim, suszonymi pomidorami, szpinakiem, rzeżuchą, grzybami leśnymi, pastą z wędzonej rybki (pstrąg, makrela, tuńczyk, łosoś...), anchois, kaparami, szprotkami. Tak naprawdę nie ma żadnych ograniczeń. Co roku piecze się u nas również mięsa (ostatnio zamiast pieczenia gotujemy mięso w niskiej temperaturze w szczelnym woreczku. Do tak przygotowanego mięsa w plastrach podajemy rozmaite sosy i chutneye...oprócz kilku sprawdzonych, co roku na stole pojawiają się nowe kompozycje. Oprócz tego na stole musi znaleźć się babka, najlepiej szafranowa...obowiązkowo z lekko przypalonym wierzchem, który trzeba sobie oskrobać (taki już mój talent do pieczenia o pięć minut za długo)

aga pisze...

Paszteciki prezentuja sie bardzo efektownie, piekne kolorki, widac, ze wiosna przyszla:)



Ja mam swoje dwa takie ulubione wielkanocne smaki.

Na słodko - PASCHA
przygotowana z własnoręcznie zrobionego serka. Wykorzystuje się do tego mleko "od krowy", swojską śmietanę i dużo jajek. Już sam serek po oważeniu smakuje super, ale gdy utrze się go z masłem, doda bakalie, gorzką czekoladę... smakuje wspaniale. Ten smak jest po prostu przepyszny.

Na słono - BARSZCZ CZERWONY GOTOWANY NA WĘDZONCE
Najlepszy w wykonaniu mojej Mamy:)

Barszczyk gotuje sie na wedzonce, przez co nabiera cudownego aromatu i smaku. Do talerza nalewa się barszcz z drobno pokrojonymi buraczkami (coby po brodzie nie ciekło:)), na to kładzie się pokrojona w kostkę prawdziwą wędzoną kiełbaskę, a na wierzch jajko drobno pokrojone i trochę zieleninki dla koloru. Wygląda to cudnie i smakuje jeszcze lepiej. W te święta znowu będę się zajadała tym pysznym barszczykiem, który zawsze najlepiej smakuje spod ręki Mamy:)

Bożenna pisze...

U nas tradycyjnie od lat Święta Wielkanocne muszą pachnieć wędzonką.
Oczywiście mięsko z wiadomego żródła. Tym razem zakupiliśmy od sąsiada.

Deilephila pisze...

Ja uwielbiam tradycyjną sałatkę warzywną mojej mamy, kiedys z domowej roboty majonezem, bez kupnych półproduktów.
A ja wyjątkowo w Wielkanoc piekę tzw murzynko- sernik - ciasto, które uwielbia mój mąż. Trochę jest przy nim zabawy, ale zawsze wychodzi pyszniutki:D

Zakamarki mojej kuchni pisze...

Każda potrawa przygotowana na wielkanocny stół ma w sobie coś specjalnego, coś niezwykłego i tylko w tym dniu smakuje inaczej niż zwykle.Niby wszystko takie samo,a jednak jest jakaś magiczna moc w jajku ugotowanym na twardo,buraczkach,czy chrzanie.Żurek świąteczny nigdy nie smakuje tak jak w tym dniu.Zwykła babeczka piaskowa z rodzynkami znika z talerzyka jak zaczarowana,a serowiec przygotowany na ten dzień rozpływa się w ustach.Zupa królewska jest bardziej szlachetna niż zwykle,a pieczeń nadziewana owocami pozostawia w ustach niezapomniany smak.Jednym słowem jest inaczej.
W tym roku wiem już na pewno,że na moim stole wielkanocnym pojawi się pyszny barszczyk z pasztecikami nadziewanymi zielonymi warzywami.

ruda pisze...

Najchętniej jadam potrawy przygotowane przez moją babcię oczywiście z moją pomocą

Ciężko się zdecydować na jedną, najbardziej lubiany, barszcz biały koniecznie z kiełbasą i jajkiem. Babka piaskowa jeszcze z przepisu prababci, zawsze ma ona miejsce honorowe na stole tuż obok zasianego wcześniej owsa. Uwielbiany przez wszystkich mazurek na kruchym cieście. Wszystkie potrawy mają swój niesamowity świąteczny urok.

Justyna

art victim pisze...

po miesiącu po za domem, dodam jeszcze,że w akademiku, czekam na wszystko, każdą mamusiną potrawę, ale jak dla mnie największym przebojem tego czasu, jak co roku bedzie pascha. tak... mmmm... już mi cieknie ślinka!

Anonimowy pisze...

Bez jajek oczywiście sie nie obędzie, jajek z wieloma farszami np. z awokado. Ale największym hitem jest podwójna pascha z tonką. A robi się ją tak:

- 500 gr sera białego przemielonego
- 250 gr masła
- 4 jajka ugotowane na twardo - potrzebne są same żółtka
- 100 gram płatków migdałowych
- 150 g cukru pudru
- 100 g gorzkiej czekolady, startej drobno na tarce
- fasola tonka, ewentualnie laska wanilii
- 50g smażonej skórki pomarańczowej
- 50 g rodzynek (uprzednio namoczonych w rumie)

Żółtka przecieramy z serem przez sito. Masło z cukrem ucieramy do białości. Do masła dodajemy ser oraz startą tonkę. Ucieramy. Masę dzielimy na dwie części.
Do 1 części dajemy startą czekoladę. Do drugiej posiekaną skórkę pomarańczową, rodzynki i płatki migdałowe.

Do miseczki kładziemy gazę lub ściereczkę kuchenną. Na to nakładamy mase bakaliową, a następnie czekoladową. Zawijamy ściereczką, kładziemy na to coś ciężkiego (żeby spód zrobił się płaski) i wstawiamy do lodówki na minimalnie 12h. Przed podaniem odwijamy. Możemy udekorować bakaliami i konfiturą.

Dorota (dodo87@op.pl)

KucharzyTrzech pisze...

:) Jak wiosennie i pieknie :).
U nas danie nietypowe. Od 3 lat ZAWSZE ale to zawsze na stole wielkanocnym pojawia się DODATEK!! Bez niego nie wyobrażam sobie świąt wielkanocnych - to nasza rodzinna tradycja. A cóż to jest? Czosnek niedzwiedzi, który własnie się pojawia , drobno posiekany, wymieszany z ćwikłą potartą i majonezem. Ten dodatek doskonale pasuje do jajek, mięs, szynki.
Pozdrawiam ciepło

elziutka pisze...

zdecydowanie żurek i do tego jajo i pieczona biała kiełbaska :)

Sufletti pisze...

Ja, z całego Wielkanocnego jedzenia, najbardziej lubę mazurka austriackiego. Pyszne ciemnobrązowe ciasto z migdałami i cynamonem, na to warstwa dżemu malinowego (uwielbiam maliny!...) i na samą górę kratka z tego samego ciasta... Wprost niebo w gębie...!

mariszka pisze...

Moim hitem Wielkanocnym jest zdecydowanie Tsoureki, grecka chałka. Piekę ją tylko z okazji Świąt (co wymaga sporego poświęcenia przez resztę roku), "nadziewając" swoimi powidłami gruszkowymi z kardamonem i migdałami. Smaki niekoniecznie wiosenne, ale w naszym domu zyskały magiczną, najpozytywniejszą z możliwych konotację i to właśnie Wielkanocy u nas bez nich nie ma. W ten weekend będziemy piec pierwsze bochenki... a ja już prawie nie mogę usiedzieć.

Anonimowy pisze...

Są dwa "hity". Jeden, którego nie godna jestem robić, to ciastrożdżowe mojej babci. Przepis jest co roku inny, bo polega na tym, że "sypie się tone mąki, mleka z drożdżami, tyle żeby się kleiło, cukru na oko itd.". Ale bądź co bądź, w magiczny sposób co roku jest pyszne. A drugi to, mój osobiście ulubiony hit, czyli tort z masą truflową i fiołkami ^^ Nie wiem czy bardziej lubię go wąchać i podziwiać, czy jeść... ^^ Wesołych Świąt :)

Zuza
z.korta@tlen.pl

bieleszka pisze...

Moim ulubionym przysmakiem wielkanocnym jest murzyn... kiełbasa zapiekana w cieście drożdżowym, robiona przez moją babcię, mamę i mnie :)

katrinn pisze...

Wielkanoc, Wielkanoc...to przede wszystkim słońce, przyroda, która budzi się do życia, kwitnące forsycje, zapach świeżego obrusu, dzwony bijące o 6 rano w Niedzielę Wielkanocną...ale tak, są też smaki!
Tradycyjnie na moim rodzinnym stole króluje wielka, drożdżowa baba (koniecznie z bukszpanem wsadzonym w komin!), sernik-król mojej mamy (gdybym nawet robiła go krok po kroku tak jak ona, to nigdy nie wyjdzie mi taki sam...może dlatego, że mama robi to "na oko"?) i mazurki, które robię ja. Zawsze trzy - jeden z masą migdałową, drugi z orzechów włoskich a trzeci z kajmakiem. Kilka lat temu narodziła się świecka tradycja - zawsze tuż przed Świętami spotykam się z przyjaciółką i pieczemy te mazurki razem...3 dla mnie, 2 dla niej :) radości co niemiara, szczególnie z dekorowania (kwiaty z migdałów i żurawiny to już standard, co roku szalejemy z nowymi pomysłami ;) ).
Poza ciastami królują jajka we wszelkiej postaci (nie może zabraknąć jajka - muchomora, czyli jajka z kapeluszem z pomidorowej "piętki" i białych kropek z majonezu..), pierogi z soczewicą a od niedawna także różne wariacje szpinaku (jako wegetarianka staram się wprowadzać niemięsne innowacje :) )
pozdrawiam serdecznie!

Mammamisia pisze...

Paszteciki wyglądają prześlicznie. Małe dzieła sztuki. Ja z takimi listkami robię szarlotkę. Kolejny ciekawy przepis i pomysł znaleziony na Twoim blogu. A jeśli chodzi o moje Wielkanocne specjały to jest to pascha i tutmanik (oba przepisy znalezione na Twoim blogu)oraz tort makowy, który gościł u nas po raz pierwszy w Boże Narodzenie, ale na Wielkanoc koniecznie muszę go zrobić.
Tutmanik u nas w ciągu całego roku. Często kupuję fetę na wszelki wypadek, jakby mnie naszła ochota na tutmanika. Nawet mój wybrzydzacz się do niego przekonał i bardzo lubi, a pascha po wielkanocy to jeszcze przez kilka kolejnych niedziel gości na naszym stole bo ją również uwielbiamy. Kto u nas gości to bierze na nią przepis.
Pozdrawiam serdecznie!
Iza

cinnamonelf pisze...

Najchętniej w Wielkanoc jadam mazurka fistaszkowego, sałatkę mojej mamy i jaja z groszkiem i majonezem. Jednak jest też coś co w szczególności kojarzy mi się z tymi świętami i babcią czyli sernik z czekoladą. Zawsze robiła go w Wielkanoc i nauczyła mnie i mamę go piec.
Sernik wygląda tak: http://img4.imagetitan.com/img.php?image=3_sernik.jpg
Składniki:
- 1 kg twarogu tłustego lub półtłustego, dwukrotnie zmielonego
- 20 dag masła
- 25 dag cukru (ja dałam mniej)
- 4 duże jaja oddzielnie białka i żółtka
- 50 g kaszy manny
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- ekstrakt waniliowy
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- można dodać rodzynki
- do ozdoby perełki i gwiazdeczki lukrowe
Polewa: 10 dag gorzkiej czekolady, wymieszane z 60 g gorącego, roztopionego masła
Masło rozetrzeć na gładką masę z cukrem, żółtkami i 1 łyżeczką ekstraktu waniliowego. Dodać kaszę manną, proszek do pieczenia, mąkę ziemniaczaną, ucierać. Stopniowo dodawać twaróg, dalej ucierajac. Na końcu dodać rodzynki, delikatnie wmieszać ubite na sztywno białka. Piec w wyłożonej papierem tortownicy o średnicy 24 cm, przez około 60-70 minut. w temperaturze 175°C. Oblać polewą i udekorować.
Jest to obowiązkowy deser wielkanocny na moim stole w moim domu każdego roku:)

Gosia pisze...

Dla mnie Wielkanoc to przede wszystkim sos chrzanowy na bazie chrzanu samodzielnie wykopanego z pobliskiej łąki. Smakuje wybornie!

LavInArt pisze...

U mnie królują mazurki, jestem mistrzynią w ich ozdabianiu :)

Magdalena pisze...

Zarówno Święta Wielkanocne, jak i Bożego Narodzenia kojarzą mi się przede wszystkim z jedzonkiem, które dopełniają zapachy kwiatów podczas Wielkanocy, nie mam jednej ulubionej potrawy , święta kojarzą mi się przede wszystkim z jajkami faszerowanymi, babkami, żurkiem, zupą chrzanową , babką 'sękacz' , mazurkiem orzechowym. Nie jem mięsa, dlatego wszystkie potrawy są wegetariańskie.

Przepis na babkę ' sękacz' :
3/4 szkl. mąki krupczatki
1/2 szkl. mąki ziemniaczanej
25 dkg masła
1 szkl. cukru
6 jaj
5 dkg startych migdałów
łyżka rumu

Masło utrzeć z cukrem na puch.Ucierając dodawać po jednym żółtku, rum, migdały i mąkę wymieszaną z mąką ziemniaczaną. Z białek ubić sztywną pianę, dodać do ciasta, delikatnie wymieszać.
Na dnie wysmarowanej masłem formy z kominem rozprowadzić cienką warstwę ciasta, piec, aż się zarumieni. Na upieczonym spodzie znów rozprowadzić trochę ciasta, piec do zarumienieni. Czynność powtarzać do wyczerpania ciasta. Upieczoną babkę posypać cukrem pudrem :)

Nie wyobrażam sobie świąt bez tych typowych i nowych wymyślanych świątecznych dań, to one dopełniają atmosferę, uwielbiam też piękne pisanki, które ozdabiają wielkanocny stół. Świetnie prezentują się też tulipany, żonkile, hiacynty szczególnie w kolorze żółtym.
Ostatnio rytuałem jest robienie palmy z krempliny.
Bardzo chciałabym spróbować słodkiej piramidy - paschy, chyba nie jest bardzo popularna na polskich stołach, a szkoda :)
To chyba tyle, bo za dużo się rozpisałam.
Pozdrawiam wiosennie! ✿✿ܓ ✿
M.

Anonimowy pisze...

Na Wielkanoc zajadam się mazurkiem kajmakowym,który zresztą sama przyrządzam. Kajmak oczywiście jest "oryginalny", czyli z mleka masła,cukru pudru i wanilii:-) Bardzo czasochłonne i kaloryczne, ale co tam, raz do roku można:-)
Pozdrawiam, Kaśka
(kacha549@wp.pl)

Aleksandra pisze...

Hitem u mnie w domku jest bardzo prosta potrawa - bo po prostu żurek z kiełbaską i jajeczkiem :-) od roku wprowadzam nowy hit ;-) Mazurek - uczę się je piec, także i w tym roku będzie coś nowego :-)

magdusiasz pisze...

Bardzo lubię eksperymentować w kuchni:) Z tego też powodu, co roku, na moim świątecznym stole ląduje zazwyczaj coś innego. W tym roku będzie to m.in. kurczak z szafranem, glazurowane marchewki, rolada z szynki, galaretki z kurczakiem. A z tradycyjnych rzeczy, które każdej Wielkanocy są obowiązkowym uzupełnieniem mojego menu jest oczywiście biały barszcz, pieczeń schabowa oraz jajka faszerowane na wszelkie sposoby ( w tym roku zagoszczą u mnie te z numeru 2 wiosennego magazynu Lawendowego Domu). A na deser - babka wielkanocna, mazurek (w tym roku kajmakowy)oraz pascha. Nie zabraknie też rzeżuchy z barankiem na czele (którą już zasiałam) i wielkanocnych pisanek z obecnego tu bloga, które już obiecałam moim dzieciaczkom:) A nawiasem mówiąc serdeczne podziękowania za przepis na jajka brownie - wydmuszki już mam, a jutro zabieram się za ciasto:) Pozdrawiam!
Magda Szymańska

Jolanta Szyndlarewicz pisze...

Zapewne nie będę oryginalna, ale naszym świątecznym hitem jest baba drożdżowa i wielki talerz pełen wędlin posypanych strużkami chrzanu. Rok w rok taki talerz przygotowywał mój kochany Teściu ...niestety zabrała nam go ciężka choroba ... ale talerz pozostanie ....tak dla naszego spokoju i dla Tatki ...niech z nieba posmakuje naszych smakołyków.
Wesołych i radosnych Świąt Wam życzę
Jola

Anonimowy pisze...

Kiedy w wielkanocno-niedzielny wieczór wracaliśmy do domu z rodzicami po przesycie świątecznych stołów u dziadków, cioć i pociotków, najsmaczniejsza była kromka chleba z wędliną i odwieczna, "polska" sałatka warzywna, sklejona tłustym majonezem, skrytykowana i odsądzona od czci i wiary p[rzez wszystkich znawców kulinarnych. Ale ta robiona przez Tatę jest najlep[sza na świecie i dla mnie tak właśnie smakuje Wielkanoc.
Katarzyna Cz-Ł

Too-tiki pisze...

Super wyglądają Twoje paszteciki - postanowiłam, że zrobię takie niebawem. Muszę jutro kupić takie przyprawy Kamisa.. a może nie muszę? ;)

Kochana, u mnie w Wielkanoc to wszystko wokół jajek się toczy - jajka faszerowane różnościami, jajka w postaci grzybków, faszerowane, ale w skorupkach.

Jednak ja od maleńkości wcinam głównie moją ulubioną sałatkę - taką, jak robiły nasze babcie, prababcie i mamy - zwyczajną warzywną :]

Pozdrawiam przedświątecznie już! :*

JOUSI pisze...

Wielkanoc w moim domu to czas, gdy cała rodzina siada do wspólnego stołu, co zdarza się u nas raczej rzadko - praca, brak czasu itp :D Dlatego jest to dla mnie nie tylko święto kościelne, ale spędzenie czasu z bliskimi mi ludźmi. A co innego lepiej uświetni wspólne biesiadowanie jak nie pyszności przygotowane od serca? NIC :D
Kocham gotować, sprawia mi to ogromną radość (choć chciałabym równie bardzo móc jeść bez ograniczeń, ale to już inna bajka :D) Na myśl o świętach cieszę się więc długo wcześniej, obmyślam, co w tym roku upichcę, czy zaskoczę domowników. Kocham wypróbowywać inne przepisy, łączyć znane mi receptury z nieznanymi, eksperymentować, modyfikować tradycyjne dania. Mam natomiast w rodzinie zwolenników typowo tradycyjnych dań, dlatego nie może zabraknąć u nas na stole barszczu białego z kiełbaską, jajek faszerowanych, które są faworytem numer 1 mojej młodszej siostry. Do tego wiosenne sałatki,jajka na inne sposoby i baba wielkanocna. Wszystko to jest domowe, pyszne, przygotowane z pomocą babci. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wprowadziła jak co roku, czegoś nowego, typowo nietypowego dla świąt :D W tamtym roku było to taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak mocno czekoladowe brownie(chyba moje ukochane ciasto). Żeby nie wiało jednak nudą, zrobiłam z niego mini torcik. Upieczone czekoladowe cudo(z zatopionymi w nim kawałeczkami białej czekolady) przekroiłam na pół. Do środka wsadziłam pyszną masę krówkową z prażonymi orzeszkami. Na wierzchy ułożyłam starannie prażone orzeszki i polałam domowym, pierwszy raz przygotowywanym sosem karmelowym. To ciastko, a raczej mój kawałek nieba, był jednocześnie chyba bombą kaloryczną, ale jeden malutki, meega słodziutki kawałeczek ciastka, wywoływał uśmiech na twarzy każdego domownika. To dopiero była radość! W tym roku wypróbuję kolejny nowy przepis, który zapewne ciut zmodyfikuje ;D Na razie jestem na etapie buszowania w internecie, ale mam już kilka typów. Może serniczek z białej czekolady z ciasteczkami owsianymi, lub wilgotne ciasto cytrynowe z białą czekoladą, lub prawdziwą Panią Walewską lub sernikobrownie z karmelem :D Cokolwiek to nie będzie, będzie pyszne i od serca :D
P.S. Jak ja kocham czekoladę :D Wesołych Świąt :D Rodzinnych Świąt :D

mimi pisze...

Nie umiałabym wskazać jednego "Wielkanocnego hitu". Gdyby miał mieć miejsce kulinarny pojedynek barszcz/makowiec mojej Babci vs. żurek/mazurki Mamy, nie potrafiłabym wskazać na zwycięzcę.
Moim wkładem kulinarnym jest pasztet z soczewicy, który już od kilku lat zajmuje miejsce wersji mięsnej tej potrawy (wykonywanej w mistrzowski sposób przez moją mamę).
Stwierdzenie padające z ust Taty-tradycjonalisty-mięsożercy (na co dzień podejrzliwie zaglądającego do garnków z przygotowywanymi przeze mnie wegetariańskimi potrawami): "Pyszny, smakuje jak pasztet mamusi" - stało się moim osobistym hitem świątecznym.
Przy innych okazjach pozwalam sobie na eksperymenty z dodatkami (zarówno warzywnymi jak i przyprawami), w wersji Wielkanocnej decyduję się na tradycyjną wersję (bo to trochę tak jak z farbowaniem jajek - po wieczornym siedzeniu przy kuchennym stole, który tego wieczoru bardziej przypomina laboratorium, miksowaniu kolorów, wymyślaniu nowych ozdób i przygotowywaniu wydmuszek, okazuje się, że i tak wszystkim domownikom najbardziej podobają się te tradycyjne, gotowane w łuskach cebuli). Tak samo jest z pasztetem - dorzucanie nowych przypraw bawi, a później cieszy kubki smakowe, ale świąteczna wersja zawsze jest tradycyjna. Zielonej soczewicy towarzyszą podsmażone pieczarki, zeszklona cebula i pieczone w piekarniku ząbki czosnku. Przyprawowy minimalizm - sól, pieprz, tymianek, czubrica, rozmaryn. Jajka - w tym przypadku (i chyba tylko w tym) - ograniczam do minimum(wolę je zjeść w innej formie) - na ratunek przychodzi mielone siemię lniane zmieszane z ciepłą wodą, które całkiem dobrze pełni swoje funkcje "konstruktorskie", a jego smak czy tekstura są praktycznie niewyczuwalne. No i nie potrafię sobie wyobrazić świątecznego pasztetu bez sosu chrzanowego - świeżo starty chrzan (prosto z ogródka), trochę musztardy Dijon, odrobina majonezu i/lub jogurt naturalny.
Jak przystało na świąteczną potrawę: nie jest zbyt skomplikowana, ale też nie nazbyt banalna, zawsze się udaje (więc odpada syndrom "kuchennego stresu", że coś nie wyjdzie) i utwierdza moich bliskich w przekonaniu, że wegetariańskie potrawy równie dobrze sprawdzają się na świątecznym stole ;)
mimi

musujaca zelka pisze...

Paszteciki piękne i inspirujące!

Słony hit to barszcz chrzanowy i do tego domowe kiełbasy i szyny.

Słodkim hitem są z pewnością mazurki. Co dziwne wśród mojej rodziny i znajomych nikt ich nie robi- dlatego też mam pełne ręce roboty- każdego przecież trzeba obdarować:) Najlepszy mazurek to ten z konfiturą pomarańczową i na to słodką masą z ugotowanych na mleku mielonych migdałów i kaszki manny. Równie smaczny jest prosty mazurek z masą ze zmiksowanych pomarańczy- słoneczny, optymistycznie pomarańczowy, słodziutki, zdrowy i jakże prosty!

Wszystkich zachęcam do robienia mazurków!Są proste w wykonaniu, przepyszne, przy ich dekoracji jest super zabawa i są super prezentem dla rodziny i znajomych :)

Kati Campos pisze...

Potrawą, którą zawsze przygotowuję na Wielkanoc jest Mazurek Orzechowy (pani Ireny Gumowskiej). Uwielbiam go! Jest bardzo dobry... nie za słodki jak niektóre mazurki i prosty w wykonaniu-upieczeniu. Na spodzie waflowym kładzie się masę ze zmielonych orzechów włoskich z dodatkiem mąki, soku z cytryny, cukru i masła a na wierzchu pianę z białek z połówkami orzechów. Wszyscy moi goście się nim zajadają! Polecam wszystkim ten przepis.
Katarzyna Kunicka

polka pisze...

Ja chyba jestem tradycjonalistką, bo dla mnie hitem jest zwykły żurek (w święta smakuje zupełnie inaczej niż w zwykły dzień) i buchetki (śląskie ciasta drożdżowe z nadzieniem pieczone obowiązkowo w prodiżu) Smak wyjątkowy!!

Kasia pisze...

Hitem Wielkanocy są u nas oczywiście jajka w tysiącu odsłonach, tyle, że nieco nietypowe: szczególnie lubimy wędzone, marynowane, herbaciane i chińskie. Smak niezwykły, kilka lat temu, gdy brat zrobił je po raz pierwszy wydały się dziwne, teraz nie wyobrażam sobie świąt bez nich. W zasadzie na naszym wielkanocnym stole najtrudniej znaleźć normalne kurze jajo na twardo :-)

niebieskości pisze...

Na Wielkanoc uwielbiam smak jajka z chrzanem i wiejską kiełbasę...Oczywiście jajka od wiejskich kurek, chrzan z ćwikłą z ogrodu mamy i kiełbasa też własnej produkcji - to smak, który kojarzy mi się z tymi świętami. Oczywiście są inne, ale ten ze względu, że jajko je się pierwsze po lekkim przegłodzeniu z samego rana i po powrocie z Rezorekcji.
Pozdrawiam

niebieskości pisze...

Rezurekcji - oczywiście się tak pisze...

Anonimowy pisze...

Zdecydowanie pasztet pieczony przez mojego Tatę. Ogromny, z kilku rodzajów mięs, z przypieczona skórką. Do tego fantastyczna domowej roboty ćwikła ( dla mnie obowiązkowo tzw strażacka - czyli z dodatkową porcją chrzanu )

Pozdrawiam, Aleksandra Pawlica

Anonimowy pisze...

Barszcz biały z wkrojoną do środka święconką (jaja, boczek, kiełbasa, chrzan, szynka; nawet doprawiam poświęcona solą i pieprzem) :) Nigdy nie smakuje tak jak w Wielkanoc po Rezurekcji :) od kilku lat dla każdego w chlebku - na szczęście nie muszę się martwić, że ktoś nie zje całego - mamy kury ;)
Pozdrawiam, Ania Machul (anna.machul@interia.pl)

Triel pisze...

Większość moich znajomych oraz dalsza rodzina uważa Wielkanoc za święta jajem i kiełbasom płynące. U mnie w domu (jak zwykle) jest inaczej:D
Na wielkanocnym stole królują kruche ciasteczka w postaci zajączków i baranków, sernik, babka i kajmakowy mazurek.
Lecz corocznym Hitem planowanym przeważnie od razu po Sylwestrze jest Pisankowy tort. Co roku w innym smaku. Tegoroczny o smaku kokosowym. Biały biszkopt przełożony dżemem pomarańczowym, kremem na bazie ubitej śmietany z serkiem mascarpone i likierem Malibu oraz pokruszoną gorzką czekoladą. Udekorowany kwiatami z marcepanu oraz kolorowymi pisakami. Jedzony w promieniach wiosennego słońca pozwoli poczuć się jak na tropikalnej wyspie. Chwila świątecznego relaksu...

pomieszaj pisze...

W moim rodzinnym domu nietypową (i moją ulubioną!) świąteczną potrawą jest Wielkanocna zupa, do której tradycyjnie zasiadamy podczas świątecznego śniadania. Ciężko w ogóle określić do jakiej znanej zupy jest jej najbliżej, moim zdaniem do barszczu.

"Barszcz" Wielkanocny:
Gotuję wywar z warzyw, surowych wędzonych wędlin (szynka, boczek, frankfuterki) i wędzonych kości. Doprawiam zielem angielskim, liściem laurowym, pieprzem. Gotuję bardzo długo i powoli. Aromat unosi się po całym domu :) Tak przygotowany wywar rozlewam do talerzy, po czym do każdego dodaję 3 łyżki ćwikły z chrzanem, łyżkę słodkiej śmietany, łyżeczkę chrzanu. Każdy wedle własnych upodobań zanurza w "barszczu" ulubioną wędlinę i połówkę jajka.

Dziwne, ale smaczne! Polecam!

Joanna Skoraczyńska pisze...

Paszteciki wyglądają obłędnie. Aż ślinka cieknie. A jeśli chodzi o potrawy wielkanocne na moim stole, to nie mogę się obejść bez paschy i bez mazurka. Oba te desery przygotowuję według przepisu mojej babci. Cała reszta wielkanocnych potraw mogłaby zniknąć, pod warunkiem, że pascha i mazurek będą na stole. Przez te kilka dni mogłabym się żywić tylko tymi słodkimi pysznościami :-)

anne pisze...

w tym roku na Święta Wielkanocne jedziemy do moich Rodziców i już nie mogę się doczekać na pyszny żur z domową biała kiełbasą. Dwa razy do roku Rodzice sami przygotowują ten specjał i później rozmowa toczy się wokół niej (no przez jakiś czas tylko) - porównujemy z poprzednią, oceniamy smak, zawartość przypraw, czosnku... ale oprócz białej kiełbasy, sałatki jarzynowej (jakoś nie wyobrażam sobie bez niej świąt, pospolita, ale jakże ważna!), sosu z pora do jajek...

obowiązkowo sernik, mazurki (pamiętam mój pierwszy, samodzielnie upieczony- twardy, że można nim było gwoździe wbijać, tak naprawdę niejadalny i przydomek, który dostał "pokurcz" teraz z roku na rok moje mazurki są coraz lepsze, ale przydomek pozostał ;)(wiem, że nie ładny, ale tak go rodzinnie nazywamy... w tym roku ciszę się bardzo też na babę drożdżową... od czasu jak nauczyłam się piec drożdżowe rogaliki (choć tak naprawdę to nie do końca takie prawdziwe drożdżowe) to bym tylko ugniatała i ugniatała... dużo bakalii, do tego lukier...

co roku też jakaś nowość pojawia się na naszym stole, czasem na jeden sezon, czasem na dłużej, może znajdziemy czas by zrobić Twoje paszteciki... bo Święta Wielkanocne kojarzą mi się z dużą ilością warzyw właśnie -nawet ubiegłoroczne Święta spędziliśmy z moimi Mężczyznami pod hasłem "wega"
pozdrawiam serdecznie
Ania

JOUSI pisze...

Wielkanoc w moim domu to czas, gdy cała rodzina siada do wspólnego stołu, co zdarza się u nas raczej rzadko - praca, brak czasu itp :D Dlatego jest to dla mnie nie tylko święto kościelne, ale spędzenie czasu z bliskimi mi ludźmi. A co innego lepiej uświetni wspólne biesiadowanie jak nie pyszności przygotowane od serca? NIC :D
Kocham gotować, sprawia mi to ogromną radość (choć chciałabym równie bardzo móc jeść bez ograniczeń, ale to już inna bajka :D) Na myśl o świętach cieszę się więc długo wcześniej, obmyślam, co w tym roku upichcę, czy zaskoczę domowników. Kocham wypróbowywać inne przepisy, łączyć znane mi receptury z nieznanymi, eksperymentować, modyfikować tradycyjne dania. Mam natomiast w rodzinie zwolenników typowo tradycyjnych dań, dlatego nie może zabraknąć u nas na stole barszczu białego z kiełbaską, jajek faszerowanych, które są faworytem numer 1 mojej młodszej siostry. Do tego wiosenne sałatki, jajka na inne sposoby i baba wielkanocna. Wszystko to jest domowe, pyszne, przygotowane z pomocą babci. Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie wprowadziła jak co roku, czegoś nowego, typowo nietypowego dla świąt :D W tamtym roku było to taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak mocno czekoladowe brownie(chyba moje ukochane ciasto). Żeby nie wiało jednak nudą, zrobiłam z niego mini torcik. Upieczone czekoladowe cudo(z zatopionymi w nim kawałeczkami białej czekolady) przekroiłam na pół. Do środka wsadziłam pyszną masę krówkową z prażonymi orzeszkami. Na wierzchy ułożyłam starannie prażone orzeszki i polałam domowym, pierwszy raz przygotowywanym sosem karmelowym. To ciastko, a raczej mój kawałek nieba, był jednocześnie chyba bombą kaloryczną, ale jeden malutki, meega słodziutki kawałeczek ciastka, wywoływał uśmiech na twarzy każdego domownika. To dopiero była radość! W tym roku wypróbuję kolejny nowy przepis, który zapewne ciut zmodyfikuje ;D Na razie jestem na etapie buszowania w internecie, ale mam już kilka typów. Może serniczek z białej czekolady z ciasteczkami owsianymi, lub wilgotne ciasto cytrynowe z białą czekoladą, lub prawdziwą Panią Walewską lub sernikobrownie z karmelem :D Cokolwiek to nie będzie, będzie pyszne i od serca :D
P.S. Jak ja kocham czekoladę :D Wesołych Świąt :D Rodzinnych Świąt :D
Jeszcze raz dodałam komentarz tym razem z maila :D

kontakt@magielkuchenny.pl pisze...

U nas na stole, zresztą jak u większości osób w Polsce, gości wiele tradycyjnych aromatycznych potraw, bardzo świątecznych i wyczekiwanych, ponieważ w święta smakują wyjątkowo.

Jednak w naszym domu, bez dwóch zdań prym wiodą słodkości. Przede wszystkim hitem są wyrośnięte baby (najlepiej z szafranem) – może to dzięki babci (szafran dla niej to ciągle rarytas), która zawsze je piecze, a nas pyta „babę macie?”. Wg niej baba symbolizuje dobrobyt i radość ze Zmartwychwstania Pańskiego.

Oczywiście jak jest baba i aby tradycji stało się zadość, to nie powinno też zabraknąć dziada… czyli mazurka, ale na niego czasami przymykamy oko.

Hitem w naszej rodzinie, może troszeczkę przez przypadek stały się serowe wiatraczki, które robimy teraz na święta troszeczkę z sentymentu. Jak byliśmy mali, mama szukając nam zajęcia (w czasie kiedy przygotowywała przeróżne świąteczne pyszności) robiła dla nas ciasto drożdżowe z serem, a my tworzyliśmy z niego świąteczne wiosenne wiatraczki, które zresztą są bardzo smaczne. Stały się one wówczas, również modne wśród moich koleżanek – a ich pociechy teraz też je robią.

Tegorocznym hitem dzięki mojej mamie, która uwielbia różne debiuty i eksperymenty kulinarne będą polędwiczki z limonką. A więc będzie mięso tylko troszeczkę inaczej.

MagdaLena pisze...

Dla mnie to co ze święconki ma najlepszy smak, ta połówka jajeczka z solą, plasterek kiełbaski i kawałek wczorajszego chleba... Tylko w Wielkanoc to wszystko smakuje inaczej - wyjątkowo. Ta mała degustacja przynosi mi szczęście, odczuwam wdzięczność do świata za daną chwilę wśród bliskich.
Oczywiście na stole kuszą różne mazurki, cytrynowe babki i rozmaite wymyślne dania ale to są tylko dodatki do tego co opisałam...

A paszteciki wyglądają nieziemsko... :)

Kaś pisze...

Żadnych ekstrawagancji po menu świątecznym z Podkarpacia spodziewać się nie można, tutaj wszystko dociera później, chociaż może to i lepiej? Pierwsze danie to szybka gotowana w ziołach, aromatyczna...a drugie to ciastko, podawane niezależnie od świąt.n Kto zgadnie czym jest tulok?
Pozdrawiam;)

Anonimowy pisze...

Wielkanocny Chleb część 1,

5 lat temu postanowiłam wprowadzić do naszego domu tradycję pieczenia chleba na Wielkanocne Śniadanie. Co roku cała nasza mała rodzina zbiera się w Wielką Sobotę w kuchni i razem zabieramy się do pieczenia chleba. Postanowiliśmy, że co roku będzie to chleb z innego zakątka świata. Zadziwiające jest bogactwo wielkanocnych tradycji innych narodów. Każdy chleb jest inny. W każdym bochenku można znaleźć inne zioła, nasiona lub owoce. My najbardziej lubimy zaplatać nasze bochenki w warkocze i następnie formować je w wielkanocne gniazdka. Oto przepisy na chleby, które zagościły na naszym stole w minionych latach:

Rok 2007 był rokiem chleba włoskiego (wypiekanego z dodatkiem migdałów i anyżku):

Składniki:
3 szklanki mąki pszennej
¼ szklanki cukru
1 paczka świeżych drożdży
1 łyżeczka soli
2/3 szklanki ciepłego mleka
2 łyżki masła
3 jajek
½ szklanki mieszanki owoców kandyzowanych
¼ płatków migdałów
½ łyżeczki nasion anyżku
Olej roślinny

Przygotowanie:
Do miski wsypać 1 szklankę mąki, cukier, drożdże i sól. Dodać mleko i masło i ucierać mikserem na średnich obrotach. Dodać 2 jajka i ½ szklanki mąki, ucierać mikserem 2 min na wysokich obrotach. Dodać owoce, migdały i anyżek i dobrze wymieszać. Dodać pozostałą mąkę do uzyskania miękkiego ciasta. Wyłożyć na stolnicę i wyrabiać przez 6-8 min do uzyskania gładkiego, elastycznego ciasta. Umieścić w nasmarowanej olejem misce i przykryć ściereczką. Pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 1 h. Podzielić ciasto na trzy części i uformować trzy rulony. Zapleść warkocz z ciasta i pozostawić do wyrośnięcia na 30 min. Piec w temperaturze 175 C przez 30 min, aż ciasto będzie rumiane.


Rok 2008 był rokiem chleba armeńskiego (wypiekanego z przyprawą mahlab (przyprawa w postaci suszonych nasion wiśni wonnej) i nasion sezamu):

Składniki:
1 szklanka mleka
1 szklanka masła
1 szklanka margaryny
1 szklanka cukru
1 / 2 szklanka letniej wody
2 łyżeczki cukru
1 opakowanie świeżych drożdży
5 jajek
6 szklanek mąki
1 1 / 2 łyżki przyprawy mahleb
1 1 / 2 łyżeczki soli
1 ugotowane jajko
1 łyżka nasiona sezamu

Przygotowanie:
W rondlu na średnim ogniu wymieszać mleko, masło i margarynę zagotować mieszankę. Dodać 1 szklankę cukru i mieszać do rozpuszczenia. Odłożyć i lekko ostudzić.
W międzyczasie rozpuścić 2 łyżeczki cukru w ciepłej wodzie. Dodać drożdże i odstawić do wyrośnięcia na około 10 min.
Rozbijać jajka do dużej miski i lekko wymieszać. Następnie wolno wlewać do mleka z masłem i margaryną pozostawionego na wolnym ogniu. Cały czas mieszać, aby hartować jajka i nie pozwolić im się zagotować. Zdjąć z ognia, dodawać mieszankę drożdży i dobrze wymieszać.
W dużej misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, mahleb, i sól. Wlać mieszankę mleka z drożdżami. Wymieszać do uzyskania lepkiego ciasta. Następnie wylać na podsypaną mąkę i dobrze wyrabiać przez około 10 minut. Umieścić w naoliwionej misce i odstawić w ciepłe miejsce do wzrośnięcia przez około 2 godziny, albo do czasu, gdy podwoić swoją wielkość.
Po tym czasie zagnieść ponownie i odstawić do wyrośnięcia.
Uformować pięć bochenków i umieścić je w formach do pieczenia wyłożonych pergaminem.
Roztrzepać jajko i posmarować wierzch bochenków. Posypać sezamem.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 175 C i piec przez 25 min do zarumienienia.


Agnieszka Nawrotek
gaja91@tlen.pl

Anonimowy pisze...

Wielkanocny Chleb część 2,

Rok 2009 był rokiem chleba litewskiego (wypiekanego z rodzynek):

Składniki:
2 szklanki mleka (wrzącego)
2 opakowania świeżych drożdży
¾ szklanki cukru
6 ½ szklanki mąki pszennej
3 jajka
1 łyżeczka soli
1 szklanka rodzynek
½ szklanki roztopionego masła
1 żółtko
1 ½ łyżeczki wody

Przygotowanie:
Ostudzić mleko, aby było letnie. Dodać drożdże i ¼ szklanki cukru. Dodać 3 szklanki mąki i dobrze wymieszać, przykryć ściereczką i poczekać do wyrośnięcia. Wymieszać dobrze jajka, ½ szklanki cukru, sól, rodzynki i masło. Dodać drożdże i wyrobić dobrze cisto. Odstawić do podwojenia objętości. Po wyrośnięciu uformować dwa bochenki i ponownie odstawić na 30 min. Po tym czasie posmarować wierzch żółtkiem jajka połączonego z wodą. Piec w temperaturze 175 C przez 50 min, aż ciasto będzie rumiane.
Rok 2010 był rokiem chleba angielskiego (wypiekanego z dodatkiem szafranu i kandyzowanej skórki pomarańczowej i cytrynowej):

Składniki:
1 1 / 4 szklanki mleka
1 łyżeczka szafranu
1 opakowanie świeżych drożdży
4 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka soi
1 opakowanie masła
1 / 2 szklanki cukru
1 1 / 2 szklanki rodzynek
1 / 2 szklanka kandyzowanej skórki pomarańczowej
Skórka otarta z 1 / 2 cytryny

Przygotowanie:
Umieścić mleko w niewielkim rondlu i zagotować. Zdjąć z ognia i dodać szafran. Pozostawić na 30 minut.
Podgrzać mleko, aby było letnie. Połączyć drożdże z mlekiem, dodać 4 łyżki mąki i odstawić do wyrośnięcia na 20 min.
Przesiać pozostałą mąkę z solą i wlać drożdże. Dodać cukier i przełożyć ciasto na stolnicę. Roztopić masło i wlać do mieszanki. Wyrabiać przez około 10 minut do uzyskania gładkiego i elastycznego ciasta. Dodać rodzynki, skórkę pomarańczową i cytrynową. Uformować bochenki i przełożyć do naoliwionych form. Przykryć ciasto. Odstawić na ok. 1 godziny w ciepłym miejscu do podwojenia objętości.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 175 C i piec przez 50 min do zarumienienia.


Rok 2011 był rokiem chleba irlandzkiego (wypiekanego z cydru i jabłek), przepis znalazłam na tej stronie http://nakruchymspodzie.blogspot.fr/2009/04/wielkanocny-chleb-z-cydrem-i-suszonymi.html.

Jeszcze nie zdecydowaliśmy, z jakiego zakątka świata zaczerpniemy inspirację w tym roku. Może Pani lub czytelnicy Pani bloga mają jakiś pomysł?
Serdecznie pozdrawiam,
Agnieszka Nawrotek
gaja91@tlen.pl

mojamania pisze...

A ja uwielbiam Pasztet-Mojej-Teściowej i mazurek kajmakowy. Tradycyjnie? Przecież o to chodzi!

Anonimowy pisze...

Święta Wielkanocne kojarzą mi się przede wszystkim z ciastami. Absolutnym numerem jeden w moim domu jest mazurek kajmakowy wykonany z kruchych krówek. W środku można znaleźć namoczone w wódce bakalie:suszone śliwki, żurawinę, morele...Coś fantastycznego!Oprócz tego na stole królują babki. Od dzieciństwa wielką zagadką dla mnie było gotowane ciasto. Z wiekiem zrozumiałam, że gotowana babka jest przepyszna i że nie może jej zabraknąć na wielkanocnym stole. Oprócz niej zawsze pojawia się babka podolska, ale ją tak naprawdę umiała zrobić tylko moja babcia. Mama stara się dorównać babci, ja póki co jeszcze się nie odważyłam. Święta to także jajka z dużą ilością chrzanu- oczywiście świeżo startego :)Pozdrawiam, Aleksandra

Anonimowy pisze...

moim hitem od lat bezapelacyjnie jest barszcz na zakwasie. Prawdziwa, tradycyjna bomba kaloryczna. Bazą jest zakwas z buraka cukrowego oraz czerwonego. Aksamitnego smaku dodaje śmietana, którą w dużej ilości jest zabielany. Gotowy barszcz ma kolor pastelowego różu, podawany z kiełbaską, jajkiem i gotowanym mięsem. Zupa, która jest mocno wyczekiwanym gościem co roku przy wielkanocnym śniadaniu.

Paciata pisze...

Przez przypadek dodał mi się anonimowo, jednak sprawdzając IP będzie Pani wiedziała, że to ta sama osoba ;)

moim hitem od lat bezapelacyjnie jest barszcz na zakwasie. Prawdziwa, tradycyjna bomba kaloryczna. Bazą jest zakwas z buraka cukrowego oraz czerwonego. Aksamitnego smaku dodaje śmietana, którą w dużej ilości jest zabielany. Gotowy barszcz ma kolor pastelowego różu, podawany z kiełbaską, jajkiem i gotowanym mięsem. Zupa, która jest mocno wyczekiwanym gościem co roku przy wielkanocnym śniadaniu.

Kinga Chrzanowska pisze...

Absolutnym hitem jest domowy ajerkoniak :) Tak gęsty, że najlepiej wyjadać go z kieliszka palcem ;) Wielkanoc to w końcu bardzo ,,jajeczne" święto, a taki ajerkoniaczek jest zresztą świetnym dodatkiem również do babki, sernika, czy domowych czekoladek. Można go też zapakować do butelek i podarować całej rodzinie, mając pewność, że będzie to prezent, który przypadnie do gustu każdemu :)

amarantka pisze...

Co najchętniej? wszystko po kolei :) żurek przygotowany przez Ciocię, jajka faszerowane przez Teściową, białą kiełbasę pieczoną przez Mamę i wszystkie jej słodkości - mazurki, serniki, babki... i właśnie to wszystko jest dla mnie wielkanocnym hitem kulinarnym - tradycyjne, rodzinne, spokojne i w rodzinnym gronie spędzane śniadanie wielkanocne...

Dotka pisze...

U mnie na Wielkanocnym stole zawsze królują maślane ciasteczka obficie posypane cukrem trzcinowym i polane czekoladą. Wykrawane w najróżniejszych kształtach, w zeszłym roku zdobyłam cudne foremki i wyszły w iście wielkanocnych kształtach - zapraszam do obejrzenia:

http://dotkaa.blogspot.com/2012/04/ciasteczka-wielkanocne.html

Ponadto królują jajeczka w różnej postaci. Faszerowane, na twardo. Ponadto powstają potrawy w kształcie jajka - moim ulubionym jest galareta (bulion + żelatyna), którą zalewamy uprzednio ułożone w wydmuszkach jajek warzywka (groszek, kukurydza, marchewka), plasterki jajka i kawałki szynki lub mięska drobiowego :)

Szczerze polecam! Moim zdaniem dania podane ze smakiem, nie tylko lepiej smakują, ale wzbudzają wrażenie na naszych wielkanocnych gościach ;) bo gotować nie można się nauczyć - gotowanie to sztuka!

Pozdrawiam serdecznie - Dotka

reni pisze...

Paszteciki smakowite...
Chyba nie zaskoczę nikogo...oczywiście jajka w każdej postaci, obowiązkowo biała kiełbasa z chrzanem, a na deser ciasto piaskowe przekładane pianką i polane czekoladą... pozdrawiam

joasia & art pisze...

Fajne te paszteciki, aż mnie korci by wypróbować przepis, pozdrawiam, ciekawy blog :)

addlenko pisze...

Witaj ;)) Mówiąc szczerze, nigdy nie miałam okazji samodzielnie przygotowywać świąt wielkanocnych. Odkąd pamiętam święta wielkanocne spędzamy w Karpaczu ( jestem z Poznania), więc doznania kulinarne zależne są od właścicieli miejsc, w których wypoczywamy. Nie wiem, czy żurek na śniadanie to ogólnopolska tradycja, ale na dolnośląskim stole wielkanocnym jest zawsze. Właśnie to danie- żurek, to coś, na co czekam przez cały Wielki Tydzień. Dobry, Polski Żur z białą kiełbasą ( najlepiej w towarzystkie gniecionych ziemniaczków okraszanych boczkiem...mniaaammm) to dla mnie podstawa tych pięknych świąt. A.Lenkowska addlenko@gmail.com Pozdrawiam, i życzę kolorowych pisanek ;)

Anonimowy pisze...

Witam serdecznie!
Oto przepis na danie, które niezmiennie kojarzy się w mojej rodzinie z Wielkanocą. Przepis co prawda został już dawno temu przywieziony przez tatę z Niemiec, ale corocznie przygotowywany jest u nas właśnie na Wielkanoc i spożywany podczas świątecznej Wielkosobotniej kolacji, jako przystawka przed święconką:) Nie powtórzę niestety oryginalnej niemieckiej nazwy, ale my nazywamy to danie "flaczki z kurczaka", choć nazwa jest myląca:)
Składniki:
1,5 kg kurczaka
jarzyny jak do rosołu
2 liście laurowe
5 zieli angielskich
3 ząbki czosnku
0,5 kg żółtego sera
Wykonanie:
Kurczaka ugotować do miękkości z jarzynami (bez czosnku) w takiej ilości wody, aby przykryła mięso. Po ugotowaniu odcedzić, przestudzić, obrać mięso z kości, drobno je pokroić wraz ze skórką. Obrane i pokrojone mięso połączyć z rosołem, doprawić czosnkiem, pieprzem i innymi ulubionymi przyprawami. Zupę z kurczakiem przelać do małych żaroodpornych miseczek, wierzch posypać od serca startym serem. Zapiekać w piekarniku około 20 minut w temperaturze 200 stopni. Danie należy jeść ciepłe, z wyciśniętym sokiem z cytryny.
Smacznego. Wesołych i smacznych Świąt!
Pozdrawiam,
Kasia Jagosz

Anonimowy pisze...

Zdecydowanie żurek i jaja faszerowane pastą szpinakową, pozdrawiam Renata Boczek

magda pisze...

Świetny i śliczny przepis. Na pewno wykorzystam. Tylko kiedy?
W Święta najbardziej lubię jeść ciasta. Największym hitem jest zawsze sernik. Najlepiej na kruchym spodzie, z bakaliami, ale bez rodzynek, polany gorzką czekoladą.

Anonimowy pisze...

Jeszcze 10 lat temu myślałam że gotowanie i pieczenie jest domeną babć, ja sama byłam zaś totalnym kulinarnym beztalenciem. Zresztą zawsze było tyle fajnych i ciekawszych rzeczy do zrobienia niż stanie przy garach. Byłam stałym bywalcem stołówek różnej maści, barów mlecznych i fast foodów, konsumentem kostek, zupek w proszku i słoików. Dziś sama gotuję i piekę z wielką pasją (właściwie dopiero raczkuję w tym temacie) o czym świadczy zapach chleba w moim domu czy choćby rosnący na oknie tymianek cytrynowy i rozmaryn. Jeszcze parę lat temu nie miałabym zielonego pojęcia co można z tym zrobić.
W kwestii wielkanocnego wytrwanego nr 1 nie będę oryginalna. To od lat nadziewane makrelą jajka przyrządzane przez moją teściową. Niedbale posypane koperkiem, ułożone na listkach sałaty wyglądają niezwykle wdzięcznie i smakowicie. Nic dziwnego, że półmisek z nimi leży zawsze najbliżej mojego talerza, a i zdecydowana większość jego zawartości ląduje w moim brzuchu.
Jeśli chodzi o słodkości to absolutnym faworytem jest pieczony przeze mnie sernik z białą czekoladą, który mimo sporych rozmiarów potrafi zniknąć w ciągu kilku godzin. Tradycja tradycją ale zwykle staram się zaskoczyć czymś moich bliskich. W te święta planuję zrobić domowe lody waniliowe i podać je w brioszkach o aromacie pomarańczy.
Pozdrawiam,
Adriana (ada.sikora@gmail.com)

ula pisze...

Hmmm tyle przepisów, u nas hitem sa pieczone pieczarki nadziewanie startym żółtym serem wymieszanym z czosnkiem i przykryte kołderką z
chrupiącego boczku, marzenie smakowe dla podniebienia- mogłabym tero zjeść tonę. oczywiście ser halloumi owinięty szynką lub boczkiem i usmażony na klarowanym maśle no i klasyczny pasztet z chrzanem i jeszcze ciepłym chlebem żytnim na zakwasie no i jaja nadziewane /podsmażone pieczarki z cebulką wymieszane z wydrążonym jajem i natką i majonezem na pastę/
a reszta to klasyczny obiad tyle że z żurkiem w roli głównej do tego pieczone żeberka i boeuf bourginion z pieczonymi ziemniakami a z ciast rafaello na spodach kokosowo-bezowych, tarta z advocatem i tort sachera :))
pozdrawiam smakowicie ;))

Sylwia pisze...

Witaj Beatko,
pytasz sie o swieta i moj hit na Wielkanocnym stole.Dla mnie Swieta zawsze beda wspomnieniem z dziecinstwa i nie moze na nim zabraknac bialej kielbasy pieczonej w piekarniku z pieczarkami i cabulka.Do tego koniecznie faszerowane jaja z pieczarkami-absolutny hit!!Przepis podam poniezej.Idac z duchem czasu czlowiek podrozuje,smakuje i uczy sie nowych smakow.Dla mnie takim nowym slodkim smakiem jest torcik bezowy z czekoladowym kremem.Przepis znajdziesz tutaj-http://tartfactory.blogspot.com/2012/04/torcik-bezowy-z-czekoladowym-kremem.html.Sprobuj a na pewno nie bedziesz zalowac!!

Pozdrawiam i zycze Wesolych Swiat Wielkanocnych dla Ciebie i calej Twojej rodziny!!

Sylwia


Przepis na jaja faszerowane pieczarkami i przypieczone na masle:
250g pieczarek
6 jaj
1 mala cabulka
1 peczek szczypiorku
4 lyzki bulki tartej
maslo do smazenia

Cebulke zeszklic na oliwie,dodac pokrojone pieczarki i dusic do miekkosc,Doprawic sola i pieprzem.Jaja ugotowac na twardo.Ugotowane jaja wraz ze skorupkami przekroic na pol-robic to bardzo ostrym nozem aby nie uszkodzic skorupek.Delikatnie wyjac zawartosc skorupek lyzka tak aby zostaly puste polowki skorupek.
Zmielic przez maszynke jajka z pieczarkami.Posiekac drobno szczypiorek i wymieszac z jajowo-pieczarkowa masa.Napelnic nadzieniem puste polowki skorupek tak aby byla lekka gorka.Wysypac bulke tarta na talerzyk.Przycisnac polowki jaj nadzieniem do bulki w taki sposob aby ladnie przykleila sie do wierzchu.Rozpuscic maslo i zapiekac na patelni jaj skorupka do gory.jesc jeszcze cieple.Pychotki!! Polecam serdecznie!!

Izzi pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Izzi pisze...

Wielkanocne święta, ja smakuję się w rodzinnej atmosferze, okraszonej jajkami, białą kiełbasą, żurkiem lub białym barszczem, pysznymi wędlinami i pieczeniami, babką piaskową lub topielcem - ciasto drożdżowe wyjątkowe. Często zabawami, poszukiwaniem co zgubił zajączek, lub czyje jajko wcześniej malowane czy skrobane, ozdabiane wytrzyma najdłużej w starciu z innymi ;) Wiesz co, nad to wszystko wybija się zawsze smakiem, swą doskonałością, zapachem, kręceniem w nosie, ręcznie ucierana, niezwykła w swej prostocie ćwikła. :)

elpimpi pisze...

Smakowitości! Jak Wielkanoc to u mnie od dzieciństwa jajka faszerowane!!! Dla mnie najwspanialsza potrawa świąteczna! Czekam na nią cały rok!!! :-) Od zawsze jajka gotowane w cebuli, delikatnie wyjęte z przeciętych na pół skorupek, zmielone z dodatkiem koperku, śmietany, masła, soli i pieprzu a teraz jeszcze dodatkowo w wielu odmianach - odkąd pojawiły się dzieci u naszych przyjaciół a teraz i u nas! skorupki muszą być kolorowe! A farsz? Część zawsze 'tradycyjnych' a część 'nowoczesnych' ;-) Ciągle wymyślam coś nowego! A to z pieczarkami i żółtym serem z dodatkiem natki a to z dużą ilością ziół (koperek, szczypiorek, świeży tymianek) a to z łososiem i borowikami a w tym roku będą z serami pleśniowymi (z niebieską pleśnią - mniam! ;-)) ze świeżym estragonem i odrobiną chrzanu! Wszystko oczywiście obsypane bułką tartą i podsmażone w ostatniej chwili na klarowanym maśle... Już mam na nie ochotę i czekam niedzielnego poranka! :-) WSPANIAŁYCH ŚWIĄT!!!

Ania pisze...

Wielkanocny hit to babka piaskowa. Widziałam, że juz w komentarzach pojawiła sie taka baba. OK, ale moja babka jest wyjątkowa dopiero wtedy, kiedy na kawałku babki położę kilka grubych plasterków masła. Wiec tak po prostu - babka piaskowa z masłem! Radosnych Swiat!

Anonimowy pisze...

W mojej rodzinie jest jedna (i tylko jedna) tradycyjna potrawa. Nazywamy ją grzanką. Kiedyś gdy żyli jeszcze moi dziadkowie i rodzice, świąteczne wędliny robiło się w domu. Wędzenie kiełbas, szynek, boczków i polędwic odbywało się w Wielki Piątek. Ścisły post było bardzo trudno zachować kiedy cały dom pachniał świeżymi wędlinami. Dziadek litował się nade mną i moim bratem i pod pozorem skosztowania "czy aby szynka nie wyszła za słona" pozwalał nam zjeść po plasterku. W sobotę wędlinki kusiły nas z wielkanocnego koszyczka, a wtedy babcia dawała nam kawałek kiełbaski "bo to już poświęcona" A w poranek wielkanocny szykowało się GRZANKĘ. Teraz o tamte smaki trudniej, ale pozostały wspomnienia nie tylko tamtych śniadań ale przede wszystkim tych osób, których juz z nami nie ma.
A oto przepis na grzankę.
W dużym rondlu o grubszym dnie podgrzewamy troszkę smalcu i wrzucamy pokrojone w plasterki wędliny: kiełbasę, polędwicę, szynkę, baleron i koniecznie boczek, z którego wytopi się jeszcze troszkę tłuszczu. Oczywiście trafiają tutaj kawałki poświęconej wędliny z koszyczka. Kiedy plasterki mięsa są podsmażone i ładnie powykręcane dodajemy korzeń chrzanu strugany nożem na wiórki. Całość jest jeszcze chwilę duszona pod przykryciem. Przed podaniem dorzucamy jajka ugotowane na twardo i pokrojne w grube plasterki, delikatnie mieszamy, żeby plasterki jajek nie rozpadły się zbytnio i gorącą grzankę nakładamy na talerze. Do tego podajemy obowiązkowo domowa ćwikłę i pieczoną w domu bułkę zamiast chleba. Jest to jedyne gorące danie na naszym świątecznym stole, poza grzanką jemy też w niewielkich ilościach wędliny na zimno. Tak było kiedy żyła moja babcia, moja mama przejęła tą tradycję. To samo podaję i ja w swoim domu,a moja córka która mieszka za granicą również zachowała tę tradycję i ,co mnie cieszy, mojemu zięciowi bardzo to danie posmakowało. Potrawa jest smaczna a mało pracochłonna, więc po powrocie z porannej Rezurekcji zmarznięci szybko kroimy wędlinki i po krótkim czasie mamy gorące i baaardzo smaczne śniadanie wielkanocne.

Lawendowemu Domowi i wszystkim czytającym życzę Wesołych Świąt.
Alicja Z.
Apolejka21@gazeta.pl

Gosia pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Dla mnie hitem wielkanocnym są mazurki, na które przepis jest przekazywany od kilku pokoleń - na kruchym cieście, z gorzką czekoladą, przybrane migdałami.
Gosia

mkospin@gmail.com

misbasia pisze...

Dla mnie hitem Wielkanocnym jest sos chrzanowy do pasztetu, który robi moja Teścióweczka. Nie mogłam się do niego początkowo przekonać, bo jego bazą jest jajecznica z dużą ilością cukru :)

Aniek pisze...

Czasem mam wrażenie, że u mnie w domu konkretne święta nie wiążą się z konkretnym daniem. Ale po godzinach namysłu wpadłam na to, że przecież tylko na Wielkanoc robimy schab nadziewany. Nadziewamy go suszonymi morelami, śliwkami. Podajemy zarówno na ciepło, jak i na zimno, ale wtedy już w towarzystwie "galarety".:)

Anonimowy pisze...

Gdy zapach gotującego barszczu rozchodzi się po domu, wiadomo że za progiem stoi Wielkanoc. Ten barszcz, to nasza rodzinna, świąteczna tradycja. Bez niego nie wyobrażam sobie świątecznego śniadania.

Moja Babcia przygotowywała go na bazie białego barszczu, jednak moja Mama, aby dogodzić mojej siostrze, która barszczu białego nie lubiła, zmieniła odpowiednio przepis i tak już pozostało.

Bazą jest barszcz czerwony, który gotowany jest na wędzonce z dodatkiem dużej ilości tartego chrzanu. Dodaje się do niego wędlinę najlepszej jakości, pokrojoną w dosyć dużą kostkę - kiełbasę, szynkę, boczek wędzony. Barszcz zabiela się słodką śmietanką z niewielką ilością mąki. Na końcu dodaje się dużo jajek pokrojonych w sporą kostkę. Porcje barszczu każdy sam doprawia jeszcze chrzanem.

Gotujemy go jedynie w Wielkanoc i w niedzielę przewodnią, pierwszą po Wielkanocy.

Ten barszcz bardzo, bardzo kojarzy mi się z moją Mamą, jest dla mnie Jej wspomnieniem. To będą już kolejne Święta bez Niej. Ale, gdy będę go gotowała, jego zapach sprawi, że będę czuła Jej obecność. Za chwilę zapachnie u nas Wielkanoc...

Dorota (dorotagaleria@o2.pl)

Ciche zajęcia świetlicowe pisze...

muszę to kiedyś zrobić!!! koniecznie!!! wygląda smakowicie mniam mniam

kasztelanka pisze...

Witam, zrobiłam przed chwilką te kolorowe paszteciki, jeszcze im zostało kilka minut do wyskoczenia z piekarnika... dlatego nie wiem jeszcze jaki mają smak-to się nie wypowiadam ;)
mam jednak pytanie: ile ma być mleka(bo albo coś źle zrobiłam, albo za dużo dałam)bo farsz wyszedł mi za rzadki?... ponadto w przepisie są brokuły, a w opisie do przepisu kalafior :]
pozdrawiam i nadal śledzę, bo i oprawa graficzna cieszy oko i przepisy ciekawe i aż ręce się garną do robienia :)

Anonimowy pisze...

W naszej rodzinie hitem wielkanocnym są jaja na twardo polane sosem wiosennym czyli: drobno posiekana rzodkiewka razem z listkami, szczypiorem, koperkiem, pietruszką i gęstym jogurtem.

Dagmara

Karolina pisze...

Jakie są koszty takiego wpisu na stronie? Chciałbym uzyskać wpis na temat sklepu kosmetycznego z asortymentu https://abant.pl/bielenda-pro

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails