piątek, 30 września 2011

T-bar. Herbata w mieście.

Czy ja już Wam mówiłam, że kiepski ze mnie przewodnik? Mam za to szczęście do ludzi. Gdziekolwiek jestem, nie ma znaczenia gdzie, natykam się na osoby życzliwe i opiekuńcze. Mogę się zgubić zawsze i wszędzie. Nawet w rodzinnym mieście, z mapą przed nosem. Tak było i dziś. Na ul. Szpitalną 5 dotarliśmy z lekkim poślizgiem, za sprawą jakże typowej dla mnie pomyłki. Szczęśliwe spotkanie z uroczą, zupełnie nieznaną staruszką naprowadziło nas, niefrasobliwych miejskich wędrowców na właściwy trop i tak oto wkroczyliśmy ramię w ramię, ja i mój już od 17 lat (dziś rocznica!) mąż do pierwszego tego typu lokalu w Polsce.





T-bar Dilmah to miejsce nowe na gastronomicznej mapie Warszawy. Można tu wpaść w biegu i wypaść równie szybko z kubkiem aromatycznego naparu w jednej i smaczną kanapką w drugiej dłoni.



Można zasiąść na dłużej i i zdecydować się na jedną z wielu propozycji interesującego menu, którego autorem jest sam Kurt Scheller. Można też po prostu oddać się podróży po herbacianych niuansach. Przy okazji przypominam, że wciąż jeszcze macie szansę wylosować jedno z trzech zaproszeń na wyjątkowy podwieczorek. Szczegóły tutaj.

Herbaciana gama, niczym tęcza. Robi wrażenie.



Dla cierpliwych tropicieli prawdzwe perełki, cejlońskie propozycje. Polecam lampreis z jagnięciną. Podawany w liściu bananowca ryż w aromatycznym sosie na bazie mleka kokosowego, w towarzystwie świetnie doprawionej jagnięciny i poddanych krótkiej, acz intensywnej obróbce warzyw.





Spójrzcie w oczy kucharza. Wzbudza zaufanie, prawda?



Na zakończenie, w inspirującym towarzystwie mojego herbacianego mistrza, Pana Pawła Dudziaka, którego znacie z Klubu Miłośników Dobrej Herbaty wysączyłam Earl Meet Jack (Dilmah Earl Grey, Jack Daniels, miód spadziowy).



Wygodnie, w samym centrum miejskiego zgiełku. Ulica Szpitalna ma w sobie klasę i styl. Ma klimat typowy dla centrum wielkiego miasta. Ma bogatą historię. Kto czytał "Złego" Tyrmanda, ten poczuje tu pewen dreszczyk tajemnicy. Kto nie czytał, marsz do lektury. Obowiązkowo!



Zdjęcia: Lubo Lipov

15 komentarzy:

Karolina pisze...

Niestety za daleko mi do Warszawy :( a szkoda...

ula pisze...

hmm, a to dopiero, takie miejsce :))
świetnie to opisałaś no i piekny reportaż :))
pozdrawiam serdecznie ;)

Kolorowy Kot pisze...

Gdy następnym razem będę w Warszawie, na pewno tam zajrzę. Oby t-bary przyjęły się w Polsce na szerszą skalę :)

Majana pisze...

Kucharz oczywiście wzbudza zaufanie. Wszystko wygląda wspaniale, zdjęcia są piękne.
A najładniej wyglądasz Ty :)
Cudną masz sukienkę:)

Pozdrowienia:)

agea pisze...

ciekawe miejsce:)

Lejdi pisze...

o proszę. wybieram się tam na poniedziałkową konferencję, a tu już przed czasem wszystko obejrzałam :)

Anonimowy pisze...

z przyjemnością sprawdzę osobiście to miejsce, hernaty i kuchnię :))
wprawdzie nie przepadam za kryminałami, ale dam im szanse jeszcze raz skoro rekomendujesz :)
pozdrawiam,
Asia
www.zosiabernasinska.bloog.pl

Beata Lipov pisze...

Karolina, może kiedyś :)
Ula, bardzo dziękuję, mam nadzieję, że na coś się przyda.
Kolorowy Kocie, to na razie pierwsze tego typu doświadczenie, zobaczymy, czy ludzie to chwycą.
Majanko, no Ty to wiesz, co kobiecie napisać :))
Lejdi, ciekawa jestem Twoich obserwacji.
Asia, "Zły" to klasyka, bez której nie można iść dalej moim zdaniem :)

Gosia pisze...

Ta tęcza herbaciana wygląda przepięknie. Uwielbiam dobre herbaty i jestem pewna, że zasiadłabym tam na długo;-) Fajne zdjęcia zrobiłaś Beatko i muszę dodać koniecznie, że pięknie Ci w takim odcieniu granatowego i krój sukienki idealny dla Ciebie. Ja w takim nie wyglądam dobrze, a chciałabym, bo to bardzo kobiecy krój. Koniec słodzenia i biadolenia, idę sobie herbatkę zrobić:-)

bajowka pisze...

Jeśli tylko znowu zawitam w
Warszawie, odwiedzę na pewno to miejsce:)

making baking and creating pisze...

Świetna alternatywa dla tylu sieciowych kawiarni. Za mną 'chodzi' prawdziwy green chai parzony przez mistrza. Pozdrawiam.

Alice pisze...

Sliczna retro-sukienka i sliczna retro-dziewczyna.
Beatko - P I E K N I E!
buziaki

Gosia pisze...

wspaniala recenzja i cudne zdjecia,wygladasz jak nastolatka Beatko :)
Pozdrawiam :)

Lejdi pisze...

Beatko, zwizytowałam lokal i zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś :)
muszę jeszcze wybrać się na jakieś jedzonko, żeby mieć pełniejszy obraz. relacja tu: http://krowicka.blogspot.com/2011/10/w-swiecie-herbaty.html

Restaurantica.pl pisze...

Nie jestem ekspertem i wielkim miłośnikiem różnorodnych herbat, ale wnętrza i serwowane potrawy w T-barze wyglądają zachęcająco:)Wpisuję na listę do odwiedzenia:)

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails