poniedziałek, 8 marca 2010

Suszone pomidory. Domowe.





Nie kupuj mi kwiatów, kupuj pomidory... Powtarzam te słowa mojemu mężowi w szczycie pomidorowego sezonu. Skutkiem śmiałych mych żądań, dzielny ten mężczyzna przerobił minionej jesieni na pomidorowy susz 100 kg mięsistych, dość drobnych, podłużnych czerwonych pomidorów, zaopatrując nas w czerwone złoto aż do kolejnych pomidorowych żniw.
Suszenie odbywa się partiami i jest proste, choć nieco mozolne. Na raz w domu pojawia się ok 20 kg pomidorów, które trzeba umyć, przekroić na pół i ułożyć na wszystkich dostępnych w domu blachach. Umieszczamy je w piekarniku nastawionym na 100 st.C z włączonym termoobiegiem. Drzwiczki piekarnika zostawiamy lekko uchylone, by pomidorowa wilgoć miała ujście i po jakiś 6 godzinach mamy oto pierwszą partię gotową.



Pomidorowy susz wkładam do torebek i zamrażam. Dzięki temu mam teraz nieograniczony dostęp do kwintesencji lata w niepozornej, a jakże wymownej formie. Bez konserwantów i innych tajemniczych dodatków. Wyciągam sobie porcję pomidorów z zamrażarki, zostawiam do rozmrożenia, a w tym czasie przygotowuję ziołową zalewę.



W moździerzu rozgniatam 3 ząbki czosnku z łyżeczką morskiej soli. Dodaję łyżkę miodu, sok z jednej cytryny, pół łyżeczki balsamicznego octu. Mieszam moją miksturę, dolewając stopniowo oliwę. Na końcu wsypuję dwie słuszne garści posiekanych drobno ziół - u nas króluje oregano i bazylia. Czasami zaplącze się kilka gałązek tymianku lub odrobina rozmarynu.
Pomidory umieszczam w wyparzonym słoju i zalewam gęstą ziołową emulsją.



Niezbyt słone, z lekką kwaskową nutą zrównoważoną miodową słodyczą. Podjadam je same, z kawałkiem chleba. Dodaję do makaronu i mam najszybszy obiad świata. Kilka pomidorów wrzuconych do zupy z soczewicy wyraźnie ożywia jej smak. W towarzystwie sałaty, wyraźnie nabierają uroku. Tysiące zastosowań, wciąż mam je pod ręką i nie mogę się bez nich obyć.

Zdjęcia: Lubo Lipov

23 komentarze:

Warszawianka pisze...

Gratuluję pracowitości w te letnie i jesienne dni, gdy pomidorów jest cała
moc i też bym je teraz pojadła.
Teresa

Beata Lipov pisze...

Droga Warszawianko, marcowy numer LIVING Marthy Stewart pchnął mnie do tego wpisu. U niej cudowny pomidorowy przegląd. Polecam i pozdrawiam

Mich pisze...

Ubóstwiam! Niestety kupuję w sklepie. Czasem podjadam same, lubię w sosach śmietanowych i oliwie. Pomidory pod każdą postacią.
Mama w Italii ususzyła raz na słońcu partię, potem zrobiła w oliwie. Najlepsze jakie jadłem. Robi się je jakoś inaczej (soli przede wszystkim żeby nie spleśniały przed zasuszeniem). Dokładnego przepisu niestety nie znam ale zapytam jak nie zapomnę.

Zdrowia dużo! Już niedługo będą świeże czerwone, soczyste, w tym malinowe pomidory. Nie możesz tego przegapić:)

lo pisze...

100 kg!!!! Imponujące, jetem pod wrażeniem. Po tym przepisie już czekam na sezon i z pewnością zrobie takie.

Flora pisze...

Uwielbiam suszone pomidory, uwielbiam. W ubiegłym roku zrobiłam samodzielnie jedną partię na próbę... wysuszyłam trochę na słońcu, trochę w piekarniku. Zalałam oliwą i trzymam w lodówce, wyciągając kiedy mam ochotę na jakiś frykas.
Mam wrażenie, że suszyłam dłużej niż 6 godzin w piekarniku... ale nie próbowałam zamrażać, choć to świetny sposób. Tak zrobię. Już się nie mogę doczekać.

Robert Gutowski pisze...

Hmm... duszę lekutko do słoików, ale muszę spróbować Twojej metody!
pozdrawiam

Fiolunka pisze...

Wspaniałe pomidorki, pracochłonne ale warto :)

Pozdrawiam i zapraszam do głosowania - szczegóły na moim blogu :)

mgosia pisze...

A czy masz jakieś doświadczenie z suszeniem pomidorów w suszarce do warzyw? Też ten sam efekt będzie? Muszę wypróbować tego lata bo pomidory suszone uwielbiamy. A mam jeszcze zapas przywiezionych z Włoch :)

ulcik pisze...

Witaj:) ja w zeszłym roku wraz z pomocą domowników przerobiłam 20 kg pomidorów lima na suszone .. trafił się tydzień super pogody sierpniowej i pomidory wyschły tylko na słońcu, bez pomocy piekarnika. A ile radości teraz przy otwieraniu słoika i przypominaniu sobie tych chwil. Aaa kilka pomidorków wręcz niestety się spaliło od słońca. Pozdrawiam u.

ulcik pisze...

no nie .. napisałam komentarz i zniknął.
Ja ususzyłam w zeszłym roku z pomocą rodziny 20 kg pomidorów lima. Na słońcu i tylko na słońcu, bo trafił się tydzień super pogody. A teraz otwierający kolejny słoik wszyscy przypominają te dni, kiedy przykrywaliśmy na noc pomidorki, sprawdzaliśmy jak się mają... ach .. oby do lata. pozdrawiam

Beata Lipov pisze...

W suszarce nie suszyłam, ale robiła to moja teściowa. Udają się, tylko oczywiście mniejsze ilości na raz. Dlatego preferujemy piekarnik.

Beata Lipov pisze...

Najlepsze oczywiście słońce:)

Beata Lipov pisze...

Michu, nawet nie wspominaj malinowych, nie bądź okrutny!

Lula Lu pisze...

nie suszyłam jeszcze pomidorów, ale zachęciłaś mnie. czekam więc na lato :)
Suszone pomidory w zalewie kupuję w Samirze na wagę. Są pyszne. A same suszone przywiozłam z Turcji. Wspaniale było zanurzyć nos w torbie wypełnionej aromatem słodkich pomidorów i słońca.

Szarasia pisze...

Uwielbiam suszone pomidory od dawien dawna.Teraz są dostępne ,tylko,że drogie.Jak widzę sensowną promocję,robię mały zapas,ale znikają w astronomicznym tempie.Jem do wszystkiego:sałatek,tart i oczywiście chleba.W tym roku dzięki Tobie spróbuję zrobić sama ,niestety mnie nikt nie pomoże,więc 100 kg nie będzie,ale chociaż troszkę.A z innej beczki, trafiłam na twoje książki radosne,słoneczne,zachęcające...teraz jeszcze nie dam rady kupić ,ale kiedyś muszę je mieć,bije z nich tyle pozytywnej energii...Widać pasję ,talent ... pozazdrościć:)

Beata Lipov pisze...

Szarasiu, serdecznie dziękuję za miłe słowa. Zaglądaj do Lawendowego Domu, niebawem będzie konkurs, z książką do wygrania :)

Anonimowy pisze...

Ja obecnie mieszkam w Katalonii i nie powiem bardzo zachecila mnieta propozycja z suszeniem pomidorow na sloncu. Zastanawiam sie jednak czy zadne muszki badz inne robactwo nie zacznie mi sie pojawiac na blaszce jak zostawie takie swieze pokrojone pomidorki same na dobre 5 godzin..

Anonimowy pisze...

Witam,gratuluje swietnych pomidorków. Przypominam tylko,że przed ułożeniem w piekarniku należy bardzo starannie usunąc pestki i obsuszyc. Pozdrawiam.

Beata Lipov pisze...

Z pestkami pozwolę sobie się nie zgodzić - nie usuwamy :) Pozdrawiam serdecznie.

Gałganek pisze...

Witam serdecznie,
Uwielbiam suszone pomidory i zrobię je z pewnością.
Mam jednak dwa pytania:
1. Dlaczego pomidory trzeba mrozić? Przecież są zasuszone.
2. Jak długo pomidory mogą stać w zalewie,na którą przepis podałaś?
Pozdrawiam,
Ania z Wrocławia.

Beata Lipov pisze...

Gałganku, te pomidory, w przeciwieństwie do kupnych, nie zawierają środków konserwujących. Robimy je w domu w dużej ilości i starczają nam do kolejnego sezonu pomidorowego. Mrożę je w małych torebkach, ponieważ sama zalewa nie daje mi pewności, że wytrzymają w niej rok. Nie umiem Ci powiedzieć, ile można je trzymać w zalewie. U mnie po doprawieniu kolejnej porcji wyjętej z zamrażalnika, znikają maksymalnie w ciągu 2 tygodni.

Gałganek pisze...

Witam,
Dzięki, za odpowiedź. Zatem pędzę kupić pomidory.
Pozdrawiam i z pewnością będę tu często zagląać.
Ania z Wrocławia.

Piotr Kowalik pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails