środa, 10 marca 2010

Słodki dzień. Ciastka owsiane z czekoladą i orzechami.


Mleko matki - pierwszy pokarm dziecka. Słodki smak towarzyszy nam od pierwszych chwil życia. Sięgamy po słodkie, by poprawić sobie nastrój, gdy nam zimno, źle. Subtelna słodycz dojrzałej gruszki, suszonych śliwek, lipowego miodu wypierana jest coraz zuchwalej przez agresywną słodycz kolorowych napojów i cukierków w ostrych kolorach.
Moja najstarsza córka nie znała smaku syntetycznych słodkości w pierwszych trzech latach życia. Potem poszła do przedszkola. Poznała smak czekoladowych płatków serwowanych rano na przedszkolne śniadanie, smak czekoladowego kremu, którym smarowano jej białą bułkę na podwieczorek, smak kolorowych żelków, które znajdowała w paczkach od Mikołaja. Z niepokojem zauważyłam, że słodycze stają się jednym z głównych tematów naszych rozmów.
Mamo, czy mogę cukierka? Mamo, kupisz mi batonik?
Trzy, czteroletnie dziecko atakowane zewsząd kultem słodkości - witaminy w cukierkach, mleko w batoniku, zdrowie w czekoladowych, wściekle słodkich płatkach.
Jaka ja byłam w jej wieku? Uwielbiałam krówki ciągutki i iryski z sezamem i takie ciastka babetki, które mama wsypywała mi czasem do talerza z ciepłym mlekiem. Jednak siermiężne czasy mojego dzieciństwa sprawiły, że słodycze, które były dobrem trudno dostępnym, nie zdominowały mojego życia. Były wyczekiwanym dodatkiem, nagrodą, czymś szczególnym.
Nie zabraniam dzieciom jeść słodyczy, staram się jednak z całych sił wpoić im takie nawyki jedzeniowe, które sprowadzą słodycze do sfery niszowej. Chcę, by były otwarte na inne, poza słodkim, smaki. By poznawały, próbowały tego, co nieznane, nowe, by nie stały się kulinarnymi ignorantkami.
Mamy w domu słodki dzień - sobotę. Wtedy dziewczynki jedzą żelki, lizaki i cukierki. Jeden dzień w tygodniu bez pytań - czy mogę? Możesz.
Początkowo czekały na sobotę z niecierpliwością, ostatnio zauważam, że sięgną po kilka cukierków lub lizaka, ale bez szaleństwa, spokojnie. Czyżby powoli uwalniały się od słodkiej niewoli?



Lubię słodycze, jak większość z nas. Staram się jednak, by były to słodycze "z głową". Takie są według mnie dzisiejsze ciastka owsiane z gorzką czekoladą i orzechami, upieczone z dodatkiem mąki pełnoziarnistej. Pomysł zaczerpnęłam z bloga Trufli
http://truffle-in-a-rum-chocolate.blogspot.com/2008/11/fistaszki-czarna-czekolada-ciasteczka.html
U mnie z małymi zmianami
3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej typ 1850
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
135 g miękkiego masła
3/4 szklanki cukru, użyłam ciemnego Muscovado
1 łyżeczka esencji waniliowej
1 jajo
3 łyżki mleka
1 szklanka płatków owsianych
60 g gorzkiej czekolady
1 szklanka orzechów laskowych
Piec rozgrzać do 160 st.C.
W większej misce wymieszałam mąkę z proszkiem do pieczenia i drobno posiekaną czekoladą.
W mniejszej misce zmiksowałam masło z cukrem, wanilią, jajkiem i mlekiem.
Maślaną masę dodałam do mąki, wsypałam płatki wymieszałam łopatką.
Orzechy uprażyłam na suchej patelni, aż zaczęły przyjemnie pachnieć, następnie pokruszyłam w moździerzu i dodałam do masy. Niewielkie porcje rozłożyłam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 st.C. Piekłam ok. 15 minut.



Takie ciastko idealnie się sprawdza, gdy mamy ogromną ochotę na coś słodkiego. Pachną cudownie czekoladowo, z domieszką delikatnej woni uprażonych orzechów. Pakuję je moim pannom do plecaków, na drogę powrotną po basenie, lub jako przekąskę podczas leśnej wędrówki.

Zdjęcia: Lubo Lipov

6 komentarzy:

Emma pisze...

Mmmm... Zaleciał mnie zapach i smak Twoich ciasteczek. Zdrowe i słodkie. Na pewno przepyszne!
Przepis obowiązkowo do wykonania w mojej kuchni :)
Pozdrawiam.

dragonfly pisze...

Jaki piękny wpis. I bym nie chciała, żeby moja córeczka zajadał się batonikami. Póki będzie ze mną w domu, wiem, że nie będzie, ale potem..Hm..A przepis na ciasteczka cudowny! :)

Liska pisze...

U nas słodkim dniem jest niedziela. Również zdziwiło mnie to, że pomimo nieograniczonego tego dnia dostępu do słodyczy, moja córka je ich mało.
Podobnie jest z ciastami.
Chyba należę do tych ludzi, którzy słodkiego jedzą więcej od swoich dzieci ;)

Pati pisze...

Podpisuję się rękami i nogami pod zwyczajem Słodkiego Dnia. Gdy będę miała dzieci, na pewno go wprowadzę.

W Danii, tu gdzie mieszkam, słodki dzień jest praktykowany od pokoleń. Zamiast słodyczy i snacków Duńczycy zajadają się... marchewkami. W kantynach stawia się je w misce z wodą, obrane. W barach typu fast food można je kupić zamiast.. frytek :)

Beata Lipov pisze...

Święte słowa, droga Pati.

Emma pisze...

Upiekłam te właśnie ciasteczka, tak jak podejrzewałam - fantastyczne.
Dziękuję za przepis :)
Jeśli masz ochotę, możesz obejrzeć je tutaj http://mojogrodek.blogspot.com/2010/04/moje-gotowanie-wasze-przepisy_13.html

Pozdrawiam serdecznie.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails