

Morwa czarna brudzi palce i języki, zostawia plamy nie do sprania na koszulkach, jest bardziej wyrazista w smaku od swojej białej kuzynki. Obie płatają figle, opadając licznie na chodniki i zapiaszczone dróżki, gdy tylko spróbujecie je zerwać. Delikatne, aromatyczne, podobne do jeżyn owoce, dojrzewają właśnie teraz.


Jak je znaleźć? To proste. Wystarczy podczas spaceru po leśnych obrzeżach lub cichych uliczkach wypatrywać czarnych plam pod nogami. To znak rozpoznawczy.
Kto dziś pamięta, że w latach 50-tych morwy sadzono w Polsce masowo? Chcieliśmy zostać światowym potentatem w produkcji jedwabiu - liście morwy to przysmak jedwabników.
Dzisiaj drzew zostało niewiele...
Owoce morwy najlepiej smakują prosto z drzewa. Nie lubią przechowywania. U mnie w sałatce z kwaskowym kontrastem porzeczek i malin.

Zdjęcia: Lubo Lipov