
Mam pstrokatą choinkę. Turkusy i złoto, jaskrawe zielenie, cekiny, pióra, śnieżynki z papieru i anielskie włosy. Daleko jej do wystudiowanych kompozycji w jedynie słusznych czerwieniach i bielach. U nas mydło i powidło i powiem Wam, że bardzo mi się podoba. Mam zadeptane podłogi, spory nieład w dziecięcych pokojach, pogniecione poduchy na kanapie i pomazany flamastrami kawowy stolik. Mam też trzy zakatarzone panienki, pokasłujące złowieszczo i tacę pełną syropów na różne pory dnia i nocy. Kto wymyślił Święta idealne? Poukładane, wykrochmalone i zapięte na ostatni guzik?

Z ostatniej chwili przepis dla tych, co z deserów najbardziej..., sami wiecie.
Szuba, znów od Iriny. Robię ją od jedenastu lat i wciąż nie mogę się nadziwić, jak tak proste składniki tworzą tak pyszne danie. Wygląda dość kiczowato z tym wściekłym różem na wierzchu, ale co mi tam. Spróbujecie, to pogadamy.
Szuba
ilości podane w przybliżeniu (powinno być mniej więcej tyle samo wszystkich rodzajów warzyw)
3 buraki ugotowane w łupinach
3 ugotowane marchewki i ziemniaki
1 cebula (u mnie czerwona)
5 płatów śledziowych wcześniej odsolonych
świeżo mielony pieprz
ocet jabłkowy
4 łyżki majonezu
natka pietruszki do dekoracji
Buraki obrać ze skórki. Warzywa zatrzeć na tarce o dużych oczkach (nie mieszać ich ze sobą). Śledzie pokroić w kawałki, skropić octem i oprószyć pieprzem. Połowę śledzi ułożyć na dnie szklanej salaterki, posypać połową posiekanej cebuli. Następnie kolejno układać warstwę ziemniaków, marchwi i buraków. Na burakach rozsmarować połowę majonezu. Powtórzyć operację w tej samej kolejności: śledzie, cebula, ziemniaki, marchew, buraki, majonez. Wierzch udekorować natką. Wstawić szubę do lodówki i zapomnieć o niej na dobrych kilka godzin. Pycha.

Życzę Wam dużo miłości. I żeby choinka nie bardzo się sypała. I żebyście się wreszcie wyspali. Jeszcze dodam trochę spokoju, no i kolejna szczypta miłości. Tego się trzymamy. Wesołych Świąt!
Zdjęcia: Lubo Lipov







